niedziela, 07 czerwiec 2015 20:37

Jogging z aparatem

Po raz kolejny go zaliczyłam. Jogging z aparatem. Ostatecznie czego się nie robi tak dla figury, jak dla przyjemności. Odchudzanie trwa, a ja łączę kilka pasji; bieganie, fotografię i przemyślenie sobie tego i owego. A że dziś biegałam sama, na wszystko przyszła pora. Po prostu idealnie.

Miejsce na jogging było wprost wymarzone, droga nad rzeką, po obu stronach drzewa, więc upał nie doskwierał, a od wody bił przyjemny chłód. Do tego był względny spokój, wszyscy gdzieś się rozjechali, a ja przybiegłam nad rzekę. Całość zajęła mi łącznie godzinę i kwadransik, z czego pół godziny przypadło na jogging, drugie pół na walking, a reszta na fotki. Poniżej krótki raport, tym razem w formie galerii, z opisami. Klikamy pierwsze zdjęcie, a potem strzałki :-) Przyjemności.


Dziś joggingu nie będzie. Do biegania w deszczu musiałabym się zmusić. A że figura jeszcze nie taka, trochę ćwiczeń owszem. Tym razem na brzuch. Tak się zastanawiałam, czy w moim wieku można osiągnąć kaloryfer. Powiem Wam za jakiś czas.


Udanego poniedziałku, pozdrawiam,

czwartek, 21 maj 2015 08:54

Odżywianie w wymiarze Multi Fit & Happy

Odchudzamy się. Decyzja zapadła. I właśnie wtedy wielu z nas popełnia kardynalny błąd przechodząc na super dietę. Ta, niestety, ma wiele wad i nieczęsto doprowadzi nas do upragnionego sukcesu, więc może lepiej pomyśleć o właściwej korekcie odżywiana. Dziś słów kilka właśnie o tym.

Jak prawidłowo komponować posiłki, cieszyć się ich smakiem i do tego schudnąć? A potem jeszcze przez długi czas cieszyć się wymarzonym, mniejszym rozmiarem? I zdrowiem? Podejdźmy do sprawy w punktach.

I. Znajdźmy i skorygujmy nasze błędy żywieniowe
Chcąc pożegnać nadwagę musimy przeanalizować, jak się odżywiamy, gdzie popełniamy błędy i te oczywiście wyeliminować, zmienić, tak dobrać posiłki, by mieć szansę na zgubienie nadwagi. Nie chodzi tu jednak o przestawianie się na dietę cud. Diety owocowe, rozdzielne, jednoskładnikowe, czy wysokobiałkowe mogą nam zaszkodzić. Zobaczmy sami, informacje są Tutaj

Dieta warzywna? Jeżeli już, to tylko jeden dzień.Dieta warzywna? Jeżeli już, to tylko jeden dzień.

 

II. Zmiany zamiast szoku
Zmieniając zwyczaje żywieniowe pamiętajmy, że w mniejszym lub większym stopniu zszokujemy tym nasz organizm. Im mocniej, tym gorzej dla nas, więc zróbmy to małymi kroczkami. Tak, dokładnie tak. W odchudzaniu niezbędna jest cierpliwość, w tydzień nie pożegnamy 10 kilogramów. Jeśli jeszcze do wczoraj każdego popołudnia zjadaliśmy tabliczkę czekolady, dziś zjedzmy pół, jutro troszkę mniej, pojutrze ćwierć etc aż dojdziemy do jednej kostki, tak dla własnej przyjemności.

III. Piramida odżywiania
Podstawą zdrowego odżywiania jest piramida żywieniowa. To właśnie ona powinna stać się podstawą do stworzenia naszych codziennych nawyków żywieniowych. Sami popatrzcie, nie ma tu wielkiej filozofii. Podstawa, to nie jeść za trzech.

Piramida żywienia pochodzi z trenerosobisty.net Moim zdaniem ta jest najlepsza.Piramida żywienia pochodzi z trenerosobisty.net Moim zdaniem ta jest najlepsza.


IV. Co konkretnie jeść
Dla mnie sprawa jest prosta, to, co zawsze jemy na śniadanie, obiad i kolację, tylko w innych proporcjach. Przy produktach mających opinię tuczących stosujemy zasadę JP - Jedz Połowę. W zamian zwiększamy ilość spożywanych owoców i warzyw. W tym obiadku odjęłabym trochę ziemniaków i zdecydowanie dodała brokuły. Potrójną porcję, poczwórną nawet.

Jak zmienilibyśmy proporcje?Jak zmienilibyśmy proporcje?

 

Warto też zapoznać się z produktami naturalnie spalającymi tłuszcz. Ulka, jeszcze raz wielkie dzięki za zamieszczenie tego plakatu w naszej grupie. Wielu z nas na pewno się przyda. Zapozanjmy się z nim koniecznie, będzie łatwiej :-)

Plakat pochodzi z portalu zszywka.plPlakat pochodzi z portalu zszywka.pl



V. Prawidłowy rozkład posiłków
Idealnie sprawdza się przysłowie:

Śniadanie jedz jak cesarz, obiad jak hrabia, a kolację jak żebrak.

Wielkim błędem jest eliminowanie śniadania, to bowiem jest podstawą całego naszego dnia. Trzy posiłki dziennie to oczywiście za mało, Dodajemy jeszcze co najmniej dwa, które często nazywane są przekąskami.

VI. Przed jedzeniem picie
Każdy już o tym słyszał i wielu z nas nienawidzi tego wiecznego zmuszania do szklanki wody wypitej zaraz przed posiłkiem. Ja też nienawidziłam. A teraz lubię, bo piję nie tylko wodę, ale i kawę lub herbatę. Ze spokojem, w trakcie przygotowywania jedzenia, a nie w pośpiechu, całą na raz, siedząc już przy stole. DZIAŁA!!!


VII. Jemy powolutku
Pewnie, że jemy powolutku. W końcu teraz produktów o opinii sycących jest trochę mniej, więc w normalnym tempie szybciej zjemy nasze danie, co może zrodzić przekonanie, że sie nie najadamy.

VIII. Nie sięgamy po produkty light
Często wcale nie są one niskokaloryczne. 
Czekolada light ma prawo nosić miano light ze względu na ograniczoną zawartość sacharozy. Tą zastąpiono jednak innymi słodzikami, a zawartość kalorii wcale się nie zmieniła.
W białkowych produktach light mamy do czynienia z podobną sytuacją. Tłuszcz zastąpiono związkami węglowodanów, a te podnoszą kaloryczność. Serdecznie dziękuję za takie odchudzanie. Biznesmeni tego świata normalnie robią nas w konia. Od zawsze najlepsza dla nas jest natura.

IX.Brak żelaznych zakazów
Ileż to razy mówiliśmy sobie: Żadnych słodyczy! albo Nie jem produktów mącznych!
Jak na złość to właśnie na te mamy często największą ochotę, bo ... nie wolno. A jak już zjemy, sami się na siebie wściekamy, bo znów nie poradziliśmy. Ile osób rzuciło wtedy odchudzanie w jasną choinkę, lepiej nie wiedzieć ;-) Wolno jeść wszystko, ale rozsądnie. 


X. Zachowajmy je na zawsze
Nowe zwyczaje żywieniowe, dzięki którym pozbywamy się nadmiaru tłuszczu. Gdy po zakończeniu diety wracamy do poprzedniego odżywiania, często dopada nas efekt jo - jo. A po co? Szkoda by było, nie uważacie?


Artykuł gotowy, więc lecę na małą przekąskę, dzisiaj jabłko i batonik z musli :-)

A w moim odchudzaniu wczoraj była mała dyspensa. Szpinak z mozarellą. Mniam, tak pysznego nie jadłam jeszcze nigdy i ... zjadłam wszystko, a nie tylko połowę. Za to dzisiejsze śniadanie było takie.

Chleb pełnoziarnisty z masłem, curcumą, ...Chleb pełnoziarnisty z masłem, curcumą, ... ... a do tego szynka, pomidor i papryka... a do tego szynka, pomidor i papryka


Pozdrawiam Was serdecznie,

poniedziałek, 18 maj 2015 09:58

Pierwsze koty za płoty

Zaczęłam porządnie biegać! SUPER!!! Często jest tak, że siedzimy, myślimy, opowiadamy, że to już, że się odchudzamy, a tyłka nie ruszamy. STOP!!! Finito. Od siedzenia, albo od przypadkowych, nieskoordynowanych zajęć wiele nie zmienimy. Mój program ruchowy uważam za rozpoczęty :-)

Dziś ja nie będę dużo pisać, a Wy nie będziecie dużo czytać. Tak się składa, że przy obu czynnościach nie trzeba się ruszyć. I właśnie o to chodzi. Żeby się wreszcie ruszyć.

Wczoraj byłam na porządnym joggingu, pierwszy raz w tym roku, więc pierwsze koty za płoty.

Fotka autorstwa mojej Krysieńki :-)Fotka autorstwa mojej Krysieńki :-)


Nasz kot, Leo, chętnie poszedłby ze mną, ale pewnie miałby lekkie problemy z powrotem, więc został w domu.

Bieganie nad rzeką trwało 40 minut, przeplatane było krótkimi marszami, niestety, po długiej przerwie kondycja jeszcze nie taka, jak bym chciała. Ale nadrobimy :-) Dziś kolejna dawka. Zabiorę ze sobą aparat i pokażę Wam później, jak jest pięknie. Teraz tylko konsekwencja, bo motywacji mam opór. NA MAXA.

Kochani, ruszcie się, mogę ja, możecie i Wy!!!

Tutaj jeszcze trochę motywacji.

Pozdrawiam Was sportowo,

sobota, 16 maj 2015 13:25

Zdrowia nie odchudzamy

Odchudzać się? Tak! Ale zdrowo. A nie wszyscy wiedzą, z jakimi przykrymi skutkami mogą wiązać się niektóre metody na szybką utratę wagi i jak bardzo mogą one pokomplikować nasze zdrowie. Albo dlaczego tak często występuje u nas efekt jo-jo. Dziś kilka słów właśnie o tym.

Dla wielu z nas odchudzanie składa się przede wszystkim z odpowiedniej diety i różnorodnych ćwiczeń. Ważnym jednak jest, by właśnie te dwa elementy najpierw porządnie sobie przemyśleć. Przecież naszym życiowym celem nie jest się rozchorować. A tak przy okazji, artykuł o celach TUTAJ.

Odżywianie

Chcemy schudnąć, więc automatycznie decydujemy albo drakońsko ograniczyć jedzenie, albo przejść na jakąś dietę. Sęk w tym, że z góry skazujemy się na niepowodzenie. Dlaczego?

  1. Po nagłym ograniczeniu pożywienia nasz organizm może doznać takiego szoku, że nie unikniemy zemdlenia. Przyznam, że mi samej się to kiedyś przytrafiło.
  2. Możemy też popaść w anemię, a ta często wymaga pobytu w szpitalu. Nie zazdroszczę nikomu, kto się tego dorobi.
  3. Sama dieta być może zadziała, schudniemy, ale w wielu przypadkach efekt jo-jo będzie nieunikniony. Po czasie wymuszonych przez nas ograniczeń, organizm sam upomni się o uzupełnienie strat. A że jesteśmy już po diecie, łatwo dopnie swego i to z nawiązką, tak na wszelki wypadek, gdyby znów nam odbiło. I co? Utyjemy tak, że przewyższymy wagę sprzed odchudzania.

Oczywiście wciąż słyszy się o cudownych dietach, dzięki którym schudniemy szybko i skutecznie. Dieta jednoskładnikowa, dieta owocowa, dieta wysokobiałkowa, dieta rozdzielna, dieta ... i tu jakieś nazwisko.

 

Nie dość, że po niemal każdej musimy liczyć się z powrotem wagi, to jeszcze diety te są po prostu niezdrowe. TUTAJ rewelacyjny artykuł, który wpadł mi ostatnio w ręce. Warto przejść przez wszystkie opisane w nim punkty. Zobaczymy wtedy, jak bardzo możemy sobie zaszkodzić.

Mnie przekonały dwie diety:

  1. Jedyna dieta, od której chudnę. Nazywa się bardzo niemedialnie: Cztery kilo w cztery dni. Nie wiem, czy faktycznie aż tyle się chudnie, bo najdłużej wytrzymałam tylko trzy, ale schudnąć schudłam. A o diecie tej raz już pisałam. Zajrzyjcie TUTAJ 
  2. Najstarsza i najskuteczniejsza dieta świata. Jej skrót to JP, a dosadniej ŻP. Co to oznacza? Jedz Połowę, a w brutalniejszej wersji Żryj Połowę. Jemy wszystko, nawet słodycze i tłuste mięcho, ale faktycznie połowę. Na początku można zmniejszyć porcję o jedną czwartą, by nie zszokować organizmu i z czasem dość do jednej drugiej. 

Gdy zaczynam odchudzanie, najpierw sięgam po pierwszą dietę, od której m.in. kurczy się żołądek, a potem przechodzę do drugiej. Kwadrans przed posiłkiem wypijam też szklankę wody albo herbaty. Wtedy szybciej się najadamy. Gwarantuję Wam, że z czasem nasze jedzenie połowy stanie się normą, która nieuchronnie poprowadzi do zakupu nowych, mniejszych ciuchów.

Gimnastyka

Niezależnie od tego, czy się odchudzamy, czy nie, ruch jest dla nas po prostu zdrowy. Ale z umiarem i mądrze dobrany. Jeśli od lat nie uprawiamy żadnego sportu, nie ma co porywać się z motyką na słońce i pierwszego dnia zafundować sobie dwie godziny joggingu albo skalpel z Ewą Chodakowską. Nie dość, że wszystko później boli, to jeszcze można zrobić sobie krzywdę. Dozujmy ruch, po tygodniu, max dwóch dopniemy swego.
Najpierw tylko tak,


a potem aż tak. Wygląda niewinnie, prawda? Sami spróbujcie. Bez przygotowania nie da rady.

 

Nie zapominajmy też, że tak naprawdę dieta i gimnastyka to tylko dwa z wielu składników odchudzania. A o tym opowiada artykuł MULTI Program Odchudzania.
 

I jeszcze kilka słów o tym, co dziś. Otóż dieta ŻP wspaniale zdaje u mnie egzamin. Na śniadanie były dwie łyżki jajecznicy i pół bułki z masłem, sałatą i szynką, do tego trochę papryki, rzodkiewki i pomidory. Potem kilka truskawek, jabłko i jeden mały batonik czekoladowy. Przed chwilą jogurt naturalny z miodem i owocami z puszki. Wieczorem grillujemy i też zjem tylko połowę tego, so zawsze. 

Byłam też z dziećmi porzucać i poodbijać piłkę, trochę pobiegaliśmy, a jak skończę prace domowe, skocze sobie na pół godzinki joggingu. 

Pozdrawiam Was serdecznie,

piątek, 15 maj 2015 18:32

Tam jest nasz cel ...

... i tam właśnie dojdziemy, dopłyniemy, albo dolecimy. Najważniejsze, by wiedzieć, czego chcemy, dokąd zmierzamy. Bez tego życie nadal będzie przeciekać nam przez palce. A szkoda by było, stracony czas już nie wróci. Pytanie, czy wiemy, dokąd idziemy, co chcemy osiągnąć?

Cel. Czy w ogóle zastanowiliśmy się, co chcemy zmienić? I jak do tego dojść? I kiedy? By osiągnąć sukces nie wystarczy powiedzieć:

"Chciałabym schudnąć, nabrać pewności siebie."

albo

"Zmiana pracy dobrze by mi zrobiła."

Od jednego zdania nic na lepsze się nie zmieni. Jeżeli, to tylko na gorsze, bo dopadnie nas frustracja, że ciągle o tym mówimy, a efektu brak. A do D z taką robotą. Nie tak prowadzi droga, tylko tak :-)

To Krysieńka i ja. A zdjęcie pstryknął nam mój Boss - nasz antytalent fofograficzny ;-)To Krysieńka i ja. A zdjęcie pstryknął nam mój Boss - nasz antytalent fofograficzny ;-)

 

A teraz krótko przedstawię Wam moja własną drogę.

  1. Jej początkiem jest uświadomić sobie, co nam w życiu przeszkadza. Wcale nie musi to być tylko gruby tyłek. Być może za mało śpimy, dla samej siebie nie robimy zupełnie nic, a w pracy jest tak sobie. Może to właśnie te elementy sprytnie i konsekwentnie prowadzą nas ... do lodówki. W większości przypadków ich zmiana wcale nie jest taka trudna.
    Mogę iść wcześniej spać, to tylko kwestia chęci, organizacji i czasami silnej woli, by jednak zrezygnować z siedzenia przed telewizorem.
    Zrobić coś dla siebie to żaden problem. Wystarczy, że teraz wstanę, zostawię wszystko i pójdę na piętnastominutowy spacer. Tak naprawdę to nie ma większego znaczenia, co zrobię. Najważniejsze, że zacznę i nie przestanę.
    Praca. Całkiem możliwe, że to wcale nie ją muszę zmienić, tylko osoby, z którymi tam rozmawiam. Albo swoje zachowanie.
    O powodach i sposobach ich rozwiązania mogłabym pisać przez następnych kilka godzin, ale nie o to chodzi. Sytuacji bez wyjść nie ma, są tylko ludzie, którzy zamykają oczy, by wyjść nie widzieć. To moja życiowa maksyma. A sceptyków bezceremonialnie odsyłam do artykułu "Marudom dziękujemy".
    Z własnego doświadczenia to wiem. Jeśli wyeliminuję lub poprawię to, co mi w życiu najbardziej przeszkadza, część moich problemów zniknie sama. I z własnego doświadczenia wiem, że samo nic się nie zrobi. To ja tego dokonam.
  2. Teraz pora na wszystko, co czego pragniemy. Warto spisać sobie nasze cele i marzenia dodając czas ich realizacji. Zabierzmy się za te najszybsze, a szybciej poczujemy radość i satysfakcję, szybciej dostaniemy magicznego kopa, by nie odpuścić, by iść dalej.
  3. Osiągnięcie niektórych celów trzeba zaplanować. O, na przykład odchudzanie. Z dnia na dzień się nie da. Bez konkretnych działań też nie. Postanawiamy więc ile chudniemy, w jakim czasie i co konkretnie robimy. I ... róbmy to.
  4. Gdy osiągniemy jeden cel, patrzymy, co jeszcze widnieje na naszej liście marzeń. A te są po to, by je spełniać. Kocham, po prostu uwielbiam to uczucie radości, satysfakcji, siły, gdy cos osiągnę, dopnę swego. Marzyłam o książce i napisałam ją, teraz przygotowuję się do wydania. Chciałam mieć własną stronę internetową i właśnie na niej jesteś. Od dłuższego czasu myślałam o własnym Multi Programie Odchudzania i nie tylko i właśnie go piszę. Wiecie, co jeszcze chodzi mi po głowie? Chcę nauczyć się tańczyć. Tak porządnie, profesjonalnie. Roxi, jeśli czytasz, pewnie się uśmiechasz. Dokonam tego, zrobię to, nauczę się, a potem puszczę Wam na YouTube :-) Następne plany też mam, ale ... wszystko w swoim czasie.

Nie ma siły, każdy potrafi zmienić swoje życie, być szczęśliwym, uzdrowić swój związek, stać się lepszym rodzicem, lepszym dzieckiem. Wszystko to sama sprawdziłam, bo chciałam. I napiszę jeszcze raz, Wy również to potraficie. A pierwszy raz pisałam to TUTAJ.

A jak mój dzisiejszy dzień? Ano tak sobie. Zadowolona jestem z jedzenia, które pozostało pod kontrolą. W sumie nie musiałam szczególnie kontrolować. Mój własny Multi Program Odchudzania daje mi takiego kopa, że nawet nie chce mi się jeść. Za to reszta ... Byłam z dziećmi na zawodach sportowych. Ich klub dołożył im do drużyny dwie zawodniczki - nowicjuszki. Jeszcze przed rozpoczęciem było wiadomo, że przegrają. I tak oto najprawdopodobniej pożegnamy się z naszym wiejskim klubem sportowym. Nienawidzę dyletantów, po prostu nienawidzę. Nienawidzę, gdy taki palant stwierdzi beztrosko:

- O co ci chodzi, przecież to tylko dzieci. Przede wszystkim mają czuć radość z gry.

Tylko dzieci? Nie, to są AŻ DZIECI. Bogu dziękuję, że nie jestem córką tego człowieka. Ciekawe, czy też cieszy się z gry, którą właśnie przegrał. Cały czas czuję złość, więc po prostu pójdę spać. Mądrzy tego świata mówią, że na drugi dzień życie wygląda inaczej, więc im zaufam. 

Psy szczekają, karawana jedzie dalej, jutro zapraszam Was na kolejny artykuł.

Serdeczne pozdrowienia,

 

środa, 13 maj 2015 20:09

Możesz i TY

Łatwiej jest schudnąć, pomyśleć o sobie, gdy jest się młodą, gdy nie ma się dzieci, wielu przyziemnych obowiązków, głowy zawalonej tysiącem spraw. Łatwiej, gdy ma się czas, pieniądze albo dużą rodzinę, która pomoże, odciąży. A co, gdy wszystko jest na odwrót?

A co, gdy mamy rodzinę, dom, pracę, ograniczone finanse, mało czasu i dużo do zrobienia? Wiele z nas patrzy na swoje życie i myśli:

"A co ja tu mam zmieniać? I jak? Przecież mam już swoje lata, dzieciaki, huk roboty. Kto w ogóle na mnie patrzy? A nawet jeśli, z całym tym majdanem i tak nie poradzę."

Całymi latami trwamy w nieszczęściu, życie przelatuje nam między palcami, a my często nawet tego nie widzimy. Wiecie, czego nie chcę? Nie chcę siedzieć w fotelu z dziewięćdziesiątką na karku i żałować, że czegoś nie zrobiłam, nie dostrzegałam. Wtedy to już na pewno będzie za późno. Czas na zmiany jest tu. Tu i teraz. Skaczmy do samego nieba, łapmy swoje szczęście, poczujmy, że żyjemy.

Autorką zdjęcia jest moja Córeczka, Natalka :-)Autorką zdjęcia jest moja Córeczka, Natalka :-)


Ja łapię. Nie jestem ani trenerką fitness (choć bym chciała), nie jestem też dietetyczką, ani chirurgiem plastycznym. Jestem normalną kobietą, żoną fajnego mężczyzny - mojego Bossa, mamą trójki dzieci, Trojaczków, a do tego MultiLady, jak każda kobieta. Nie należę już do najmłodszych, dwadzieścia lat skończyłam ładny kawałek czasu temu. Mieszkamy z dala od rodziny, nikt nam nie pomaga i wszystko musimy zrobić sami. Mój Boss, choć bardzo włącza się do całego życia naszej Rodziny, często jest  poza domem. Praca. Czasami dzień nie ma końca. Też mogłabym powiedzieć, że teraz to już nie ma sensu, że po co, dla kogo? Ale nie powiem. Dla samej siebie chcę być szczęśliwa, dobrze się czuć, ładnie wyglądać, schudnąć z rozmiaru 40 do 36 i spełnić swoje kolejne marzenia.

Jeśli mogę ja, możecie i Wy. Wszystkie i wszyscy, panowie również.
Poradzimy. Dopniemy swego. Kropka.

A moje bieżące dokonania? Mam powody do zadowolenia. Wczoraj dołączyłam do facebookowej grupy Zdrowe odchudzanie, gdzie poradziłam sobie z techniką, której nie lubię, więc to dla mnie powód do zadowolenia. A po południu wyciągnęłam dzieci na zajęcia sportowe. Godzina rzutów piłką, gry w hokeja, tenisa, do tego gonitwa i rower. Przed spaniem też się trochę wysiliłam. Mały kwadransik gimnastyki jeszcze nikomu nie zaszkodził. Polecam i Wam. 

Dziś cały dzień ma padać, więc pewnie powygłupiam się z Dziećmi w domu. Trzeba mieć czas dla Rodziny. A wieczorem siądę do pisania :-)

Od razu informuję że jutro ukaże się kolejny artykuł. A TUTAJ wczorajszy, o moim MULTI Programie Odchudzania. Zapraszam Was serdecznie.

Pozdrawiam cieplutko,

wtorek, 12 maj 2015 13:16

MULTI Program odchudzania

Odchudzanie z sukcesem, bez efektu jo - jo to nie tylko dieta i gimnastyka. To pojęcie dużo szersze, dotyczące całego naszego życia. Zgrabna, wysportowana figura i śliczna, uśmiechnięta buzia to jeden z efektów wielu naszych działań. I właśnie od nich dziś zaczynamy.

Każdy, kto czyta ten artykuł chce zmienić u siebie coś na lepsze, lepiej się poczuć, schudnąć, a ja z tych samych powodów go piszę. Dla tych, którzy jeszcze nie czytali podpowiem, że zanim przejdziemy dalej, warto zajrzeć do artykułu Marudom dziękujemy. Wtedy zobaczymy, czy jesteśmy na właściwym miejscu i czego naprawdę należy się wystrzegać. 

Teraz przejdźmy do programu

Odchudzałam się wiele razy i przyznam, że prawie zawsze dopadał mnie efekt jo - jo. Jednak ostatnio, a było to już trzy lata temu, waga spadła i nie wzrastała. Dodam też, że nic szczególnego w kierunku odchudzania nie robiłam. Zaczęłam dopiero, gdy dotarło do mnie, o co w tym wszystkim chodzi. Przyznam, że przez ostatnią zimę nieco się zaniedbałam. Jakoś katastrofalnie to nie, jednak nie wyglądam już tak, jak przed rokiem, nie tylko zewnętrznie. I postanowiłam. Pora wrócić do normalnego stanu, do zmotywowanego życia, energii, radości, rozmiaru 36, w porywach małego 38. A skoro mam już moją multilady.pl - spełnione marzenie, zrobię to właśnie tutaj. Wszyscy możemy zmienić coś na lepsze. Wspólnie, z radością i łatwością :-)

 

Zadowolenie z samej siebie to również szczupła figura. Ale nie tylko. To wiele powiązanych ze sobą elementów. Często jeden, który zaniedbamy popsuje nam całość i nasz wysiłek pójdzie na marne. A ja wolę osiągnąć sukces, z wysiłkiem może być, jak najbardziej, ale sensownym.

Moja recepta na sukces składa się z następujących elementów:

  1. Zdrowie
  2. Własne nastawienie
  3. Prawidłowe odżywianie
  4. Przemiana materii
  5. Oczyszczanie organizmu
  6. Ruch i gimnastyka
  7. Pielęgnacja i zadbanie
  8. Redukcja stresu
  9. Wypoczynek
  10. Odpowiednie otoczenie
  11. Codzienne małe sukcesy
  12. Poczucie satysfakcji

To dwanaście dość ogólnych, ale jasnych punktów, dzięki którym wszystko się zmieniło. Z naciskiem dodam, że bez większego wysiłku i podkreślę, że jest to możliwe również u Was, przecież każdego dnia mamy do czynienia ze wszystkim, co wymieniłam. Jak myślicie, które z powyższych dwunastu punktów mają największe znaczenie w drodze do zadowolenia, również z własnej sylwetki? Na pewno zdrowie. A poza nim? Wiem, ale teraz nie powiem. Zobaczcie, co u Was najbardziej szwankuje, a ja siadam do następnego artykułu, a potem do kolejnego. Każdy będzie dotyczyć któregoś z elementów i w każdym napiszę Wam o swoich aktualnych działaniach, planach, sukcesach i wpadkach. Tak, o wpadkach też. Wszyscy jesteśmy ludźmi :-)

Pomyślcie, co u Was najbardziej szwankuje i czy macie pomysł, by temu zapobiec, zmienić. A ja opowiem Wam o moich małych osiągnięciach.

Wczoraj dałam radę trochę poćwiczyć. Nic wielkiego, od kilku miesięcy mało się ruszałam, więc "Skalpel" z Ewą Chodakowską nie wchodzi na razie w grę. Ale były kontrolowane podskoki, skłony, ćwiczenia na uda, przysiady i trochę rozciągania. Nawet nie kwadrans, a jednak, pierwsze koty za płoty. Gimnastyka dodała mi takiego kopa, że jedzenie samo się zredukowało. Mała kolacyjka, bo na więcej nie miałam ochoty. Fajnie. A do tego wszystkiego dochodzi jeden mały sukces. Skończyłam porządkowanie ogrodu, a walka ze ślimakami, o której też napisałam artykuł wygląda całkiem, całkiem. Mam z czego się cieszyć.

Dziś zakładam, że mój apetyt nie wzrośnie. W planach mam dłuższe ćwiczenie, jakieś pół godzinki, sporo robót domowych i zajęcia różne z naszymi Trojaczkami. Trzymajcie kciuki za mnie, a ja trzymam za Was.

A kolejny artykuł na temat dla nas niezwykle ważny jest TUTAJ. Zajrzyjcie koniecznie.

Pozdrawiam,

wtorek, 12 maj 2015 07:53

Marudom dziękujemy

Właśnie tak rozpoczyna się na multilady.pl proces pozytywnych zmian w naszym życiu. Paradoks? Bzdura? Nic podobnego. Taki początek ma swoje uzasadnienie zaczerpnięte z rzeczywistości, z moich własnych doświadczeń i obserwacji. Zaskakujących, stąd i taki początek.

Postanowiłam. Po zimie to i owo muszę zmienić (m.in. wziąć się za odchudzanie) i bardzo chętnie dokonam tego w grupie, ze wszystkimi, którzy zechcą się przyłączyć. A że na wiele zmian mam sprawdzone sposoby, które również u Was mogą zadziałać, myślę, że wspólnie osiągniemy nasze cele. Ja mój pierwszy już osiągnęłam i przygotowałam własny program odchudzania. Ten artykuł to wstęp do jego realizacji, która rusza już jutro :-)

A komu dziękujemy?
Lubię kontakty z ludźmi, również w Internecie, należę więc do różnych grup, stowarzyszeń, forów etc. Temat naszego samopoczucia, własnej wartości, urody i odchudzania to dość popularne sprawy. Wiele osób pragnie zmienić tu coś na lepsze. Pragnie i na tym koniec. I niech ręka boska broni śmiałka, który odważy się coś doradzić, zaproponować.

Ależ w ogóle nie ma mowy!!!

Zawsze coś stoi na przeszkodzie. Zawsze owa delikwentka / ów delikwent wie wszystko lepiej, w dodatku jest pesymistom, bo w jego przypadku nic nie działa i malkontentem, bo tylko siedzi i narzeka.

A w choinkę jasną z taką robotą. Nie chcesz, to powiedz i nie zawracaj gitary. My marudom dziękujemy. Z uśmiechem, ale dziękujemy :-)

 

Jeśli chcemy zmian na lepsze, chcemy schudnąć, wypięknieć, pewniej i szczęśliwiej się poczuć, szukajmy możliwości i rozwiązań, a nie przeszkód i problemów. Niech nie zabraknie nam czasami odwagi, by spróbować czegoś nowego, nieznanego, nawet, jeśli w pierwszej chwili wygląda to na kompletny debilizm. Ostatecznie, dlaczego nie spróbować. Działa u innych, może zadziała i u mnie. A jeśli nie, poszukamy tego, co zadziała. Lżej się potem idzie przez życie. Sami zobaczcie :-)


A odchudzanie może być fantastyczne!!!

I z takim oto optymistycznym humorze zapraszam Was do mnie już jutro. Zaczynamy TUTAJ :-)

Za to dziś mam dla Was mały dodatek, historię "W ogóle nie ma mowy!!!" Usiadłam i napisałam w niecałe pół godziny :-)


Serdecznie Was pozdrawiam,

sobota, 20 grudzień 2014 10:19

Odchudzajmy się bez błędów - Cz. II

Kilka dni temu ukazał się pierwszy artykuł o błędach w odchudzaniu, o TUTAJ. Myślę, ze miałyśmy wystarczająco dużo czasu, by ze wszystkim porządnie się oczytać i wprowadzić w życie. Dziś kolejna porcja wiadomości. Tym razem skupimy się na sprawach żywieniowych. Do dzieła :-)

Ano właśnie, jak już pisałam, często się odchudzamy, a waga stoi w miejscu, albo, o zgrozo, rośnie. Dlaczego? Może dziś znajdziemy powody. Zobaczmy.

Zbyt mało płynów
W ostatnim artykule pisaliśmy już o wybieraniu tuczących napoi, co oczywiście do pięknej figury nas nie zaprowadzi. Dziś powiemy sobie jeszcze, ile należy pić. Wiele źródeł i wielu mędrców podaje, że około 3 litrów płynów dziennie. Mniej nie i w większości nie więcej, choć spotkałam się i z opinią, że do 5 litrów nic się nie stanie. Osobiście uważam, że trzy - trzy i pół litra jest absolutnie w porządku. Warto przy tym pamiętać, że prawidłowa gospodarka wodna w naszym organizmie w 30 procentach odpowiada za przemianę materii, warto więc zająć się tematem. A pragnieniu już dziękujemy.


Jedzenie w biegu i najadanie się do sytości

Ach, nie ma czasu, jeszcze tyle do zrobienia, więc szybko, prędko, bułkę, kanapkę, batonika, banana, oczywiście bez popicia, bo wciąż ten pośpiech, a do tego jeszcze się oblejemy!!! Same nie wiemy, ile zjadłyśmy, poza tym, że o wiele za dużo. Na domiar złego nasz żołądek otrzymuje z mózgu sygnały "Stary, musisz się spieszyć, bo nie ma czasu", więc trawi jak wariat. Poza tym, że można się nieźle rozchorować, szybciej jesteśmy głodne.
I co? Znów się najadamy, na maxa, na zapas, do sytości albo przesycenia, a spirala otyłości się nakręca.
Postawmy na jedzenie w spokoju, które nie musi przecież trwać godzinami. 10 minut wystarczy. Powiedzmy sobie:
"Zjem jedną bułkę i spokojnie wypiję kawę" po czym wstańmy od stołu. Z lekkim takim poczuciem niedosytu. Gwarantuję Wam, że za pięć minut zniknie.

Równoważenie stresu jedzeniem
Dzieciak mnie wkurzył więc sięgam po dwa cukierki, a i cztery nie zaszkodzą. No tak to my nie schudniemy, szczególnie, jeśli mamy więcej dzieci, do których zalicza się i mąż, a z teściowej niezła jędza. Jeżeli już musimy coś zjeść, chwyćmy za niskokaloryczne owoce, warzywa, które lubimy albo za jednego cukierka, a nie od razu dziesięć. Naszą słodycz zjedzmy powoli, to się przy okazji uspokoimy, a i wyrzutów sumienia nie będzie, bo zgubne są również

Żelazne zakazy
Odchudzamy się, więc pod żadnym pozorem nie wolno nam jeść słodyczy. Niestety, często bywa tak, że jednak się skusimy, coś tam sobie uskubniemy i ... mamy fatalne wyrzuty sumienia. Często dieta bierze w łeb, bo skoro już zjadłyśmy kawałek czekolady, to nie ma sensu tego ciągnąć. A właśnie, że jest. Od kawałka czekolady jeszcze nikt otyłości się nie nabawił, a skoro już zjadłyśmy, to mamy motywację, by np. wybrać się na spacer szybszym krokiem.


Głodna na zakupy

Taaak, to stary motyw. Nie idziemy głodne na zakupy. To, że kupimy więcej odchudzi nie nas, tylko nasz portfel, a my jeszcze w sklepie zaspokoimy pierwszy głód. Ponownie zrobimy to w domu, bo przecież jesteśmy głodne, w dodatku żarcia nakupiłyśmy tyle, że lodówka się nie zamyka. A D rośnie :-(

Eliminacja któregoś z posiłków
Wielu nie przekonuje ta metoda i mnie również nie. Wszystkie posiłki są ważne tak dla naszego organizmu, jak dla nas i nasz mózg prędzej, czy później się o nie upomni. Albo wciągniemy coś w ukryciu, w pośpiechu i będziemy potem miały wyrzuty sumienia. Albo udamy się do lodówki w nocy, na pół śpiąco, bez pełnej kontroli i wtedy właśnie nasz organizm odbuduje braki, oczywiście z nawiązką (Na marginesie, nawet nie wiecie, jaką plagą jest nocne jedzenie!). Albo zabraknie nam sił, a sprawa skończy się w szpitalu. Lepiej więc jest jeść mniej, a częściej.

Rezygnacja z tłuszczy
Skoro i tak mam w sobie tyle tłuszczu, to na pewno nie będę go jeść. A to błąd. Nasz organizm potrzebuje wszystkich składników zdrowej diety, tłuszczy również. Warto też pamiętać, że często, nawet podświadomie zastępujemy je innymi składnikami, których automatycznie zjadamy więcej, a to prowadzi do zachwiania równowagi. To samo dzieje się, gdy w imię odchudzania całkowicie rezygnujemy w wszelkich cukrów, czy węglowodanów. 

 

Odchudzanie się na święta
W święta na pewno znów się obeżremy i utyjemy, więc przed nimi należy schudnąć, by się potem wyrównało. Śmiesznie brzmi, ale wiele osób tak właśnie myśli. I co? Ano wielka huśtawka dla naszego organizmu. Najpierw drakońska dieta, potem obżarstwo, a po nim znów drakońska dieta, bo utyłyśmy z nawiązką. Kto wie, czy to nie skończy się szpitalem, a w najlepszym razie nerwicą żołądka.
Co powiecie, by przygotować się mentalnie? Owszem, smakuje i pyszne jest, ale zjemy tylko kawałek. A drugi za godzinę. Wiecie, ile razy zapomnimy o tym drugim kawałku?

Zapominanie o przemianie materii
Rozmawiałam o tym ostatnio z lekarką.
- Nawet pani nie wie, - powiedziała - ilu ludzi idzie na dłuższe posiedzenie maksymalnie dwa razy w tygodniu. Nie mają czasu, albo moment nie ten, a potem to już zapomną. Poza możliwością trwałego zaparcia oraz naturalnym zatruwaniem organizmu po prostu się tyje.
Potrzebę, że tak ją nazwę, o wyższym stopniu zaangażowania załatwiamy co najmniej raz na dobę i wtedy jest ok. Jeśli przytrafi nam się dwa - trzy razy, dobra nasza, po prostu będziemy lżejsze. Jak pouczyła mnie pani doktor, po prostu należy dać sobie trochę czasu, a nie pędzić nie wiadomo za czym z pełnymi jelitami.

 

Za to teraz, bez pośpiechu i w opróżnionymi, mam nadzieję, jelitami powolutku, punkt po punkcie będziemy wprowadzać w życie powyższe punkty. Choć to właśnie ja jestem autorką tych mądrości ;-), sama mam pewne braki, nad którymi muszę popracować. A że w grupie raźniej, proponuję wykonać to zadanie wspólnie.

Pięknej soboty, pozdrawiam Was serdecznie,

poniedziałek, 22 czerwiec 2015 21:06

Dieta, od której chudnę

Nie jestem zwolenniczką diet. Jeżeli już, wyznaję zasadę "Jedz połowę" lub stosuję jedną dietę sprawdzoną od lat, jeszcze od czasów szkoły średniej. Jest to, przynajmniej jak na razie, jedyna, od której chudnę. Zobaczcie, oto ona :-) Dodam, że właśnie ją zaczynam.

Dieta nazywa się "Cztery kilogramy w cztery dni". Przyznam, że nigdy aż tyle nie wytrzymałam. Najwyżej trzy dni. Po prostu, po tym czasie mój organizm słabnie i muszę wrócić do normalnego odżywiania. Po kilku dniach przerwy wracam do niej i znów wytrzymuję tylko 2-3 dni. Tak, czy siak, przy stosowaniu tej diety chudnę i gorąco ją Wam polecam.

"Cztery kilogramy w cztery dni"

Dieta polega na przyjmowaniu wielu prostych posiłków w dwugodzinnych odstępach czasowych. Zanim zaczniemy, najpierw się przygotujmy. Warto w przeddzień rozpoczęcia diety mniej jeść i więcej pić, uważać na cukier i ograniczyć sól. Dobrze jest, jeśli odrobinę skurczy nam się żołądek.


A teraz o samej diecie. Gdy ją stosuję, pierwszego dnia zawsze jestem głodna i mam apetyt na coś innego, cokolwiek. Zakazany owoc, ha, ha ... Tu jednak wyznaję zasadę, że jeden dzień wytrzymam. Jeśli potrafię to ja, nienajmłodsza już mama Trojaczków, potraficie i Wy :-) Następnego dnia głód i wszelkie apetyty znikają, znika więc i problem. Pamiętajmy, przygotowując składniki diety nie kupujemy produktów modyfikowanych, np. niskotłuszczowych.

Jemy CO DWIE GODZINY następujące posiłki:

herbata (zaraz po wstaniu)

dwa średnie jajka, gotowane, smażone lub sadzone na niewielkiej ilości oleju (ja nie przełknę ich bez odrobinki soli)

100 g szynki

100 g żółtego sera

300 ml jogurtu (uważamy na cukier)

dwa jabłka

dwa pomidory

puszka tuńczyka w sosie własnym

Możemy bez ograniczeń pić wodę niegazowaną, kawę i herbaty, byle bez cukru. Jeśli ktoś nie może żyć bez węglowodanów, jeden z wcześniejszych posiłków można zastąpić kawałkiem chleba, małą bułeczkę, czy miseczkę makaronu, najważniejsze, by bez dodatków i by zachować dwugodzinny rytm. I nie czarujmy się, przyjmując węglowodany schudniemy mniej. Ja węglowodany na razie odstawiam.

ŻYCZĘ POWODZENIA, WAM I SOBIE :-)

Pozdrawiam,