TRUSKAWKOWY DZIADEK - Historia prawdziwa

Napisała  piątek, 04 kwiecień 2014 08:54

Wiecie już, że pisanie to jedna z moich pasji. Przed około rokiem przytrafiła mi się bardzo przyjemna historia, którą opisałam na moim blogu. Po dziś dzień myślę czasami o tamtym dniu, więc podzielę się nią i tutaj, gdzie tak naprawdę jestem sobą.

Historia prawdziwa - TRUSKAWKOWY DZIADEK

     Którejś lutowej soboty byłam na szybkich zakupach. W sklepie oczarowały mnie truskawki. Piękne, soczyste, jak na załączonym zdjęciu. Wyglądały tak smakowicie, że dałam się skusić i sięgnęłam po dwa opakowania.


     W kolejce do kasy stał przede mną sympatyczny dziadek w podeszłym wieku, na pewno sporo po siedemdziesiątce.

- O, jakie piękne truskawki. – zauważył uśmiechając się – Aż miło popatrzeć.

- Ma pan rację. Wyglądają tak zachęcająco, że nie mogłam się im oprzeć. – odpowiedziałam.

- To na pewno będzie dzisiaj tort truskawkowy. – dziadek podtrzymywał rozmowę.

- Nie, tort następnym razem. Dziś zjemy sobie tak, bez niczego.

- A ile kosztują te truskawki? – spytał.

     Podałam cenę.

- O, to niedrogo. Ja też chętnie kupię.  – dziadek powolnym krokiem ruszył do stoiska z owocami, które znajduje się na samym końcu sklepu.

- Proszę nie zadawać sobie trudu, ja panu przyniosę. Ile opakowań? – zaproponowałam.

- Poproszę o jedno. – odpowiedział uradowany.

     Pognałam po truskawki, wybrałam najpiękniejsze, jakie były i już za chwilę znów stałam przy kasie. Dziadek podziękował chyba ze trzy razy i przystąpił do pakowanie swoich zakupów, podczas gdy kasjerka zajęła się moimi. Gdy przyszło do płacenia dziadek niemal odepchnął mnie od kasy oświadczając:

- Ja zapłacę. Ta pani była tak miła i przyniosła mi moje truskawki.

     Kasjerka osłupiała, ja też.

- W żadnym wypadku. – odpowiedziałam z uśmiechem ale i zdziwieniem.

- Ależ oczywiście, że tak. – upierał się dziadek kładąc pieniądze na blacie – Ja płacę.

- Nieee, nie ma mowy. – schowałam banknot do kieszeni dziadkowego płaszcza.

- Oj, przecież ja tylko chcę się jakoś odwdzięczyć. – zaprotestował starszy pan.

- Oj, przecież już pan to zrobił, dziękował pan dobre trzy razy. Może spotkamy się jeszcze raz, wtedy pójdziemy sobie na kawę. – zaproponowałam z uśmiechem – Ooo, tam, zaraz obok jest kawiarnia.

- Dobrze, pójdziemy. – odpowiedział – A ja na pewno będę o pani dużo myślał. Jeszcze raz dziękuję.

- Pomyśleć może pan zawsze. To dla mnie dużo cenniejsze, niż zapłacony rachunek. Do zobaczenia, bo mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.

- Do zobaczenia. Pomyślę na pewno. – dziadek pożegnał się, a ja pognałam do domu.

     Niby taka sobie banalna historia. A jednak nie aż tak. Bardzo pozytywnie mnie nastawiła. Naprawdę mam nadzieję, że dziadek o mnie pomyślał. Naprawdę mam nadzieję, że jeszcze go kiedyś spotkam i pójdziemy razem na kawę. Albo chociaż trochę porozmawiamy. Ludzkie uczucia, dobre słowo, uczynek, poświęcona uwaga mają dla mnie ogromne znaczenie. Lubię obdarowywać nimi ludzi i dobrze się czuję, gdy i mnie ktoś obdaruje.

     Często myślę o tym dziadku. Czy wszystko u niego w porządku, co porabia, jak się czuje, w końcu nie jest już najmłodszy, czy jeszcze kiedyś gdzieś na siebie natrafimy? A wszystko zaczęło się od truskawek...

Pozdrawiam,

Czytany 1313 razy Ostatnio zmieniany sobota, 24 marzec 2018 19:36
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

4 komentarzy

Nasze pasje - TOP 5

Najnowsze artykuły

  • Niespodzianka z marketu

    Niespodzianka z marketu

    Każda mama cieszy się na prezenty - kosmetyki otrzymane od dzieci, ale ... często ich nie używa....

  • Uwaga na takie przypadki

    Uwaga na takie przypadki

    Robimy coś ostrym narzędziem, ostrożnie, tak, jak zawsze. Nagle CIACH! Zacięliśmy się. Trudno....

  • Lakier bez odprysków

    Lakier bez odprysków

    Dziewczyny, znacie to? Siedzimy, robimy sobie piękny manicure, lakierujemy paznokcie ulubionym kolorem,...

Pokrewne tematy

Polecamy


Previous
Next