Mój wymarzony wind surfing :-)

Napisała  piątek, 05 wrzesień 2014 08:02

Niedawno pisałam o wind surfingu - moim spełnionym marzeniu. To prawdziwa frajda, móc rozwijać jedną ze swoich pasji. Oczywiście wymaga to sporo wysiłku, zaangażowania, a czasem i odwagi, ale ... bez pracy nie ma kołaczy. Zobaczcie, jak obecnie wygląda mój kołacz :-)

Jakiś czas temu, będąc pod wrażeniem własnych osiągnięć, napisałam artykuł o wind surfingu - moim marzeniu od dawna. Kto nie widział, kto nie czytał, zapraszam tutaj. Dziś porównałam stan własnych umiejętności wtedy i kilka dni później. No, no, pochwalę się, jest różnica! Popatrzcie, jakie piękne zdjęcia uczyniła moja córcia :-)

Sama potrafię dobrać sprzęt, prawidłowo go zmontować i wnieść do morza.


Żagiel jeszcze muszę wyciągać z wody, ale już się nie pochylam do przodu. Strach przegnałam na cztery wiatry, nabieram głęboko powietrza i sprawę załatwiam wyprostowana. Mój kręgosłup na pewno dałby mi za to pochwałę :-)


Jadę, ludzie kochani, jadę. W miarę pewnie, w miarę szybko (przynajmniej, jak na mnie). I nie strzelam już banana, nie wypinam tyłka, jak jeszcze niedawno, tylko stoję sobie prosto.


Nawet zwroty mi wychodzą, wprawdzie trochę jeszcze chwiejne, ale nie wpadam już do wody.


Nawet spokojnie się odwrócę i porozmawiam z moją córcią - fotografką. Bez paniki i z uśmiechem :-) Ach, poezja!


Manewry z żaglem też wyglądają duuużo lepiej, niż kilka dni temu. Ćwiczę konsekwentnie, jak nakazał maestro i wiem, że efekty już niedługo.


 Po prostu, ładne zdjęcie :-)


Po dwóch dniach ćwiczeń osiągnęłam wyższy stopień wtajemniczenia. Z mniejszą deską i większym żaglem też sobie radzę. Muszę stwierdzić, że wygląda to nieco bardziej profesjonalnie :-)


Nawet manewry wychodzą mi całkiem, całkiem, choć przyznam, że kilka razy się skąpałam ;-)


Jeszcze popracuję trochę nad pozycją, własną i żagla, a potem, jeśli wystarczy mi odwagi, pojeżdżę sobie trochę szybciej :-)

 


Strasznie się napaliłam na dalsze ćwiczenia. Niektórzy surferzy mówią że nie rozstają się z deską przez cały rok i wcale nie jeżdża do ciepłych krajów. Już się rozglądam za dobrymi duszami, które może użyczą mi tego i owego. A jak jeszcze trochę poćwiczę, pokażę Wam, czego się nauczyłam :-)

Ślę Wam serdeczne pozdrowienia,

Czytany 1322 razy Ostatnio zmieniany piątek, 05 wrzesień 2014 12:57
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

2 komentarzy

  • Link do komentarza MultiLady środa, 10 wrzesień 2014 05:21 napisane przez MultiLady

    Jas
    Super, fakt. I jeśli mogę, powiem Ci otwarcie, chcesz, to spróbuj. Pamiętam Twojego posta o Waszych osiemdziesiątych urodzinach. Kto wie, czy nie pomyślisz sobie krótko:
    Właściwie szkoda, że nie spróbowałam, nie osiągnęłam tego, co chciałam.
    Ja też nie będę ćwiczyć przez cały rok, tylko na wakacjach i może na pobliskim jeziorze. A i to nie za często, bo nie mamy swojego sprzętu, a wypożyczenie drogie. Ale to nic, z wind surfingiem jest jak z jazdą na rowerze, raz się nauczysz i potem tylko trzeba odświeżyć :-)
    Jas, do dzieła :-)

  • Link do komentarza jasminka poniedziałek, 08 wrzesień 2014 08:44 napisane przez jasminka

    Wow, super. Chciałabym kiedyś spróbować. Ale gdzie ćwiczyć cały rok? No bo chyba nie w Bałtyku :P

Nasze pasje - TOP 5

Najnowsze artykuły

  • Niespodzianka z marketu

    Niespodzianka z marketu

    Każda mama cieszy się na prezenty - kosmetyki otrzymane od dzieci, ale ... często ich nie używa....

  • Uwaga na takie przypadki

    Uwaga na takie przypadki

    Robimy coś ostrym narzędziem, ostrożnie, tak, jak zawsze. Nagle CIACH! Zacięliśmy się. Trudno....

  • Lakier bez odprysków

    Lakier bez odprysków

    Dziewczyny, znacie to? Siedzimy, robimy sobie piękny manicure, lakierujemy paznokcie ulubionym kolorem,...

Pokrewne tematy

Polecamy


Previous
Next