Carolin Kranz

Carolin Kranz

Pełna optymizmu babka z Trojaczkami, klasą, 
sporymi pokładami energii i rękoma pełnymi roboty. 
To ja, Carolin Kranz i moje wypełnione kolorami życie.
A poniżej moje artykuły :-)

piątek, 21 lipiec 2017 15:08

Niespodzianka z marketu

Każda mama cieszy się na prezenty - kosmetyki otrzymane od dzieci, ale ... często ich nie używa. Nasze latorośli słabiej znają się na rzeczy i bywa, że kupują to, na co je stać i to, co nie zawsze korzystnie wpływa na pielęgnację i urodę. Ale nie tym razem ...

W zeszłym roku od jednej z moich córek dostałam pod choinkę krem. Ucieszyłam się, że dziecko o mnie pomyślało, ucieszyłam się i na sam prezent, serum Q10, choć szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że będzie mi służył.



Dlaczego? Bo prezent pochodził z Kauflandu i należał do linii produktów tego marketu. Classik. Serum 10 z masłem shea i olejkiem z avocado. Jak do tej pory produkty tej marki nie powaliły mnie z nóg. Ot, marketowa taniocha.
Jednak tym razem było inaczej. 




Oczywiście z kremu korzystałam, z czego niesamowicie cieszyło się moje dziecko. Po kilku dniach stwierdziłam, że Serum Q10 marki Classik z Kauflandu wcale nie jest takie złe! Wręcz przeciwnie, jest dobre! Sama kupiłam sobie następne, gdy pierwsze się skończyło. Fakt, Serum Q10 Classik w cenie 10 zł nie można porównywać z drogimi produktami z Douglasa. Mojego serum należy używać więcej i skóra nie jest tak piękna, jak po kremach za 500 zł. Jednak pozytywny wpływ masła shea i olejku z avocado poczułam już po kilku dniach. Mam dość suchą cerę. Po użyciu serum poczucie suchości zniknęło, a skóra wyglądała na odżywioną i nawilżoną. Nie często zdarza mi się byś super zadowoloną z dyskontowego produktu, a w przypadku kosmetyków do pielęgnacji ciała było to, przynajmniej do tej pory, absolutne "no go"! Moje dziecko to zmieniło.




Jeśli nie stać Cię na drogie, markowe produkty, wypróbuj Serum Q10 Classik z Kauflandu. W przypadku mojej suchej cery sprawdziło się całkiem dobrze, więc i może i Tobie będzie służyć. 
A kupić coś taniej to nie żaden wstyd. Również dlatego o tym piszę :-)




Kochani, dziś piątek, życzę Wam cudnego weekendu.

Pozdrowień moc,

niedziela, 09 lipiec 2017 19:26

Uwaga na takie przypadki

Robimy coś ostrym narzędziem, ostrożnie, tak, jak zawsze. Nagle CIACH! Zacięliśmy się. Trudno. Zdarza się. Przecież to nie pierwszy raz. Środek dezynfekujący, plaster, może bandaż. Czasami lekarz. Za kilka dni, najwyżej tygodni rana się goi, a my o całej sprawie zapominamy. Ale nie w każdym przypadku. Czasami ta mała ranka to początek koszmaru.

Któregoś wieczoru robiłam sobie pedicure. Nic szczególnego, zajęcie należące do życia. Nagle zadzwonił telefon. Wystraszyłam się i niechcący zacięłam w palec. Zdarza się. Trudno. Zdezynfekowałam ranę, nakleiłam plaster i spokojnie czekałam, aż rana się zagoi. Przecież zawsze tak było.



Ale nie tym razem. Rana nie chciała się goić. Mimo ciągłej dezynfekcji, maści antybiotykowej, plus antybiotyku w tabletkach i zastrzykach. Myślałam, że to zakażenie, ale się myliłam, tu antybiotyk załatwiłby sprawę. W dodatku bolało. Kolejna wizyta u lekarza i ... podejrzenie o czerniaka. Lekarz szpitalny potwierdził diagnozę i zalecił natychmiast wyciąć nowotwór. Choć wiele o tym przeczytałam, choć dowiedziałam się, że takie przypadki zdarzają się wcale nie tak rzadko, choć nasza reakcja była natychmiastowa, bałam się. Patrzyłam na moje dzieci, i bałam się, że je zostawię, patrzyłam na męża i bałam się, że będzie musiał żyć sam, beze mnie. I to przez małą rankę od nożyczek do paznokci. 



Wszystko dobrze się skończyło, nic już nie boli, życie wraca do normy i nadrabiam zaległości. Jednak przez całą tą sytuację coś do mnie dotarło. Nie ma co wszędzie tak gnać, bo terminy, pieniądze, kariera, konkurenci. Życie może szybko się zmienić, skończyć, a czasu już nie cofniemy. Cieszę się na wakacje letnie, na czas spędzany z dziećmi w ogrodzie, na każdy spacer, na to, że pada deszcz.

I cieszę się, że mogę Was serdecznie pozdrowić :-)

poniedziałek, 10 kwiecień 2017 08:14

Lakier bez odprysków

Dziewczyny, znacie to? Siedzimy, robimy sobie piękny manicure, lakierujemy paznokcie ulubionym kolorem, czekamy aż wyschnie i ... wkurzamy się, bo lakier już na drugi dzień odpryskuje. Albo jeszcze tego samego dnia wieczorem. Nawet ten drogi. A w chol--ę z taką robotą!? Niekoniecznie. Odkryłam niedrogi lakier, który zaskakująco długo trzyma.

I nie trzeba tylko leżeć i pachnieć. Robię w domu wszystko, tak jak zawsze, a paznokcie pozostają ładne przez 4-5 dni. 

Co to za cudo? Color show 60 second firmy Maybelline New York.


Tak naprawdę to wcale nie ja go odkryłam. Dwa lakiery w kolorach brązu i beżu znalazłam pod choinką. Prezent od córci. Od razu polakierowałam nimi paznokcie, szczerze mówiąc niebardzo wierząc w trwałość. Ale skoro dziecko o mnie pomyślało i wyszukało kolory, które lubię, nie chciałam czekać. Chciałam, by Krysia się cieszyła, że używam jej prezentu, że mi się podoba. I jakież było moje zdziwienie, gdy krótko przed Sylwestrem wygląd moich dłoni niewiele się zmienił. Zaobserwowałam tylko typowe starcie lakieru na czubkach paznokci. Odprysków nie było żadnych. Po jakimś czasie dokupiłam jeszcze jeden kolor i szczerze mówiąc już wybieram się do drogerii po następny. A paznokcie maluję regularnie i już nie tak często, jak kiedyś.


Cena lakieru do paznokci Color Show firmy Maybelline New York rozpoczyna się od kwoty 3,99 PLN. To cena na jednej ze stron internetowych (link TUTAJ), gdzie trzeba dodać koszty wysyłki. Opłaca się, gdy kupujemy tu więcej produktów. Po jedną buteleczkę lepiej wybrać się do drogerii lub marketu. Tu ceny zaczynają się od około 6 PLN (promocje) i w zależności od sieci mogą się nawet podwoić. Ja w Niemczech płacę 2,75 EUR i nie przesmradzam. W końcu to lakier bez odprysków i wcale nie uważam, by był drogi. Polecam go gorąco, bo wreszcie mamy więcej spokoju.

A tu jeszcze raz moje ulubione odcienie - prezent od Krysiuni :-)




Pozdrawiam serdecznie,

niedziela, 22 styczeń 2017 13:13

Mamo, jak wygląda 2+2?

Cyfry, pisane jako symbol, wypowiadane jako słowo. My, dorośli wiemy, co oznaczają, potrafimy abstrakcyjnie dodać, czy podzielić, przecież to oczywiste. A siedmiolatek, ośmiolatek? Niestety, nie zawsze. Często potrzeba czasu i odrobiny wysiłku, by wyobraźnia zadziałała, cyfry przełożyły się na faktyczne ilości i dziecko pojęło, o co chodzi.

Rok szkolny swoje już trwa, drugie półrocze rozpoczęte, a nasze dziecko wciąż nie rozpoznaje, że osiem to więcej, niż sześć, a dwa plus trzy to nie cztery, tylko pięć. Ćwiczymy, liczymy, wściekamy się, a dzieciak płacze. Z bezsilności, bo jak ma, do piernika, zrozumieć coś, czego nie może sobie wyobrazić? Pokażmy naszej latorośli, jak te działania wyglądają w realu. U nas najlepiej zadziałał samodzielnie wykonany zestaw, tasiemki same plotłyśmy, a koraliki przez lata automatycznie się uzbierały.
Sami zobaczcie, jak obrazowo można je stosować.

Nasz samodzielnie wymyślony i samodzielnie przygotowany zestaw. Sznureczki do tworzenia zbiorów Trojaczki same zaplotły. Później bardzo chętnie bawiły się w liczenie.


Teraz pozostaje nam zobrazować, jak wyglądają liczby. Przecież od razu widać, ze dwa plus dwa to cztery. I to w każdym przypadku. A ile to cztery plus cztery? Teraz łatwo policzyć i sobie wyobrazić. A jeszcze plus cztery? Łatwizna!


Nasz zestaw daje wiele możliwości. Liczymy sznureczki, koraliki, porównujemy ilości i tworzymy przez to wyobraźnię cyfr.


Odkąd ten samodzielnie wykonany zestaw zagościł w naszym domu, skończyły się kłopoty z liczeniem. Dla porównania, pokazania innej metody i rozszerzenia horyzontów ćwiczyłyśmy też z liczydłem. Tu możliwości są nieco ograniczone, co wcale nie jest wadą, wręcz przeciwnie. 

Zobaczcie. Dwie równe części i dwie równe części.


A tu cztery równe części i wariacje ilościowe tworzone według uznania. Te też nam pomogły.


A efekty? Te dało się szybko zauważyć. Ile to 3 + 4?
No pewnie, że 7!

Pozdrawiam serdecznie,

piątek, 06 styczeń 2017 06:57

A bombki wciąż wiszą

Są zwyczaje i tradycje znane na całym świecie, są regionalne, popularne tylko na danym obszarze, są też takie malutkie, drobne, celebrowane w kilku wsiach i podtrzymywane przez jedną rodzinę. O zwyczaju z wiarą w uczciwość pisałam już dwa lata temu. Dziś powracam do tematu.

Już prawie tydzień nowego roku za nami, życie po świątecznych atrakcjach wróciło do normy, a o Bożym Narodzeniu wciąż jeszcze przypominają nam dekoracje. W naszej okolicy trochę nietypowe. Przy jednej prowadzących wzdłuż lasu ulic stoi duża choinka. Każdego roku rodzina z pobliskiej wsi pięknie ją ubiera. 





Nie jest to drzewko w ich ogrodzie, czy na ich terenie. Po prostu rośnie sobie przy drodze, a rodzina jadąc dokądkolwiek i później wracając do domu widzi je, pięknie ustrojone i cieszy się nadchodzącymi świętami. Wszyscy inni również. TUTAJ można zobaczyć choinki (dwie!) sprzed dwóch lat.

Z drzewka nic jeszcze nie zginęło. Nigdy, choć wiszące na nim bombki to nie jakaś tam stara tandeta. Sama muszę się rozejrzeć i kupić sobie podobne. 

 





Każdego roku, gdy widzę tą ustrojoną choinkę, zastanawiam się, w którym kraju lub regionie zwyczaj ten miałby rację bytu, a w którym bombki szybko znalazłyby nowego właściciela. Jak myślicie?

Pozdrawiam serdecznie,

niedziela, 01 styczeń 2017 18:48

Noworoczne postanowienia inaczej

Dziś pierwszy dzień Nowego Roku 2017, początek nowej ery, zmian, świeżego wiatru w żaglach. To już od dziś, najdalej od jutra rozpoczynamy realizację nowych planów, podejmujemy nowe wyzwania, rozpoczynamy wędrówkę do nowych celów. Jak długo i z jakim efektem? Ano właśnie, któż to wie?

O noworocznych postanowieniach było już dwa lata temu TUTAJ. Temat wrócił po kilku ciekawych rozmowach ze znajomymi.

- Ja przez pierwsze dwa tygodnie stycznia nie chodzę do mojego fitness klubu. - oświadczył Adam - Aż roi się tam od zapaleńców, którzy postanowili, że od teraz będą zdrowo żyć i schudną. Nie ma mowy, żebym przećwiczył mój stały program. Od połowy stycznia, gdy słomiany zapał opada, wszystko wraca do normy, tak u zapaleńców, jak i u mnie.

- A ja pękam ze śmiechu, gdy widzę, z jakim zapałem ludzie w pierwszym tygodniu stycznia kupują artykuły sportowe. - dodała Dorota - Aż roi się od super ofert, a przecież wiadomo, że w osiemdziesięciu procentach przypadków nowe nabytki wylądują w kącie. W efekcie tylko sieci sklepów się cieszą.

- I szkoły języków! - wykrzyknęła Mariola wprost zachwycona - Sama pracuję w jednej. W styczniu często mamy za mało miejsca, a już w lutym, najdalej w marcu wielu zapaleńców rezygnuje z nauki. Dla nas fajnie, bo często płacą pakietowo, za dłuższy okres czasu.

I tak dalej i tak dalej. 



A jakie są lub będą nasze noworoczne postanowienia?
Przede wszystkim nie może ich być za dużo. Nic tak nie demotywuje, jak pełna lista, z której osiągnęło się niewiele. Albo nic. Dwa, góra trzy realne punkty wystarczą. 
Nie ma też sensu podejmować się czegoś, czego już wielokrotnie nie osiągnęliśmy. Po co? Najwyraźniej wcale tego nie potrzebujemy.
I sprawa najważniejsza. Czy my w ogóle potrzebujemy postanawiać coś właśnie teraz? Dlaczego właśnie od nowego roku, a nie od np. 17 stycznia? 
Wielu z nas jeszcze tydzień temu miało podobne, jeśli nie takie same zamiary, cele, marzenia. Czy zmiana w dacie może coś aktywować lub nie? 
Według mnie to oszukiwanie nas samych.

A moje noworoczne postanowienia? Są, a jakże! Nadal być szczęśliwym człowiekiem i ... nie drzeć się na dzieci (czasami mi się zdarza). Przyznam jednak, że są to postanowienia, które towarzyszą mi od dawna i tak naprawdę dawno przestały być postanowieniami. 
Ludzie, dajmy sobie po prostu trochę luzu, a na pewno więcej osiągniemy.


I tym optymistycznym akcentem życzę Wam wspaniałego Nowego Roku 2017. Bez postanowień :-)


Pozdrawiam,

niedziela, 11 grudzień 2016 12:03

Paznokcie! POMOCY!!!

W większości artykuły o takim tytule polecają wiele metod na piękne paznokcie. Ja odbiegam od tej reguły i sama szukam pomocy. Otwarcie piszę o problemie, z którym walczę od lat i metodach, które go nie zwalczają. Mam też nadzieję, że w efekcie znajdę właściwe rozwiązanie.

Moje paznokcie nigdy nie były ani super twarde, ani super piękne. Wręcz przeciwnie. Mimo pielęgnacji, traktowania ich różnymi kosmetykami, stosowania setki domowych sposobów lubiły się rozdwajać, skutkiem czego nie stanowiły powodu do chluby. W końcu znalazłam złoty środek (olejek rycynowy), który owszem, działa cuda ale ... tylko w przypadku dziewięciu paznokci. Właśnie tak wygląda sprawa, mam dziewięć ładnych, trochę dłuższych paznokci i jeden króciutki.



A na czym polega problem? Otóż wzdłuż tego dziesiątego paznokcia tworzy się coś w rodzaju wałeczka, który na końcu pęka. Wygląda to tak, jak na zdjęciu. 



Poza stroną estetyczną, paznokieć muszę spiłować na króciutko, inaczej ciągle się o coś haczę. Majątek wydałam już na usunięcie tego problemu, niestety, bezskutecznie. Nie pomagają środki z apteki ani z drogerii, olejek rycynowy, kokosowy, z avocado, lniany, siemię lniane, mleczko z mlecza, nacieranie marchewką, skórką od cytryny i banana, ach, mogłabym wymieniać bez końca. Piszcie, co może być powodem takiej sytuacji i jak sobie z nią poradzić. W końcu kiedyś paznokieć musi przestać pękać.


Pozdrawiam serdecznie,

środa, 23 listopad 2016 09:35

Czy wiemy, co pijemy?

Zdrowie to temat w naszym życiu najważniejszy. Woda to element do życia niezbędny, ważne więc jest, by ta, którą spożywamy była dobrej jakości. Również ta z kranu. Czy faktycznie tak jest, ciężko stwierdzić, jedno jednak jest pewne. Większość społeczeństwa skarży się na kamień.

Oczywiście my też, a odkamienianie czajnika należy do czynności codziennych. Pytanie, co ze spożyciem? Szukałam, pytałam i często słyszałam, że kamień w wodzie nie stanowi zagrożenia dla naszego zdrowia, a naszym nerkom nic się nie stanie. Jeśli chodzi o wodę zimną, z której kamień jeszcze się nie wytrącił, OK, zgoda.



Ale jak widzę wodę przegotowaną, mętną, w której pływają kamienne płatki, odstawiam ad acta wszystkie te mundrości. 
Jakiś czas temu przejrzałam rynek filtrów do wody. Niestety, te naprawdę dobre swoje kosztują. Są też filtry węglowe, których jakiś czas nawet używaliśmy, konkretnie tych firmy Brita. Działały, ale zamiast obiecanego miesiąca zaledwie kilka dni, a później, zamiast usuwać kamień z wody, skutecznie usunęły pieniądze z naszego konta bankowego. Nawet zdjęć im nie zrobiłam.

Ale, jak to się mówi: "Na babę nie poradzisz!" :-) Więc wymyśliłam. Oto najprostsze i najskuteczniejsze rozwiązanie. Filtry do kawy. To przez nie nalewamy gorącą wodę do kubka.



Po pierwszych dniach ich stosowania nie mogłam uwierzyć, ile kamienia się w nich zbiera. Masakra. Poniżej przykład po zrobieniu sześciu herbat.



A tutaj zbiórka z dwóch dni. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że ta ilość kamienia miałaby przez nas przechodzić. 



Do tego jeszcze jedna zaleta. Teraz, gdy zalewamy napoje wodą niefiltrowaną, nie jesteśmy w stanie ich wypić. Smakują fatalnie, a kamień gilga w gardło. Fuj! Nigdy więcej!

I tym oto optymistycznym akcentem żegnam się z Wami. Do następnego posta :-)


Pozdrawiam,

niedziela, 20 listopad 2016 17:08

Organizer do kosmetyków

Kosmetyki! Narkotyk wielu kobiet! Z radością je kupujemy, przyjmujemy jako prezent, używamy i często po prostu odkładamy gdzieś w łazience. Mimo starań, bałagan, ten chytry lis, zawsze się nam do nich wkradnie. A rozwiązanie jest takie proste :-)

Dużo pisać w zasadzie wcale nie trzeba. Organizer jest tu wymarzonym rozwiązaniem.



Bez niego, mimo starań, czasami koszyczek z kosmetykami wygląda tak. Szczególnie z dziećmi w domu. Ciągle ktoś coś tam wrzuca, ciągle ktoś tam miesza i co? Ano dno.


Dość już tego miałam i na urodziny jako prezent od moich pociech zażyczyłam sobie organizery. Dostałam, a jakże i teraz wszystko wygląda inaczej. 

 



A co najważniejsze, nikt nie odważy się zaśmiecić mamusiowego miejsca na kosmetyki. Kto jeszcze nie ma, koniecznie sprawcie sobie takie organizery. Porządek gwarantowany, a i satysfakcja przy upiększaniu naszej twarzy dużo większa. A tu jeszcze kilka fotek.






Pozdrawiam,

piątek, 18 listopad 2016 17:48

Prezent na ... urodziny

Święta Bożego Narodzenia już niedługo, ale to wcale nie o nich, tylko o prezencie urodzinowym, imieninowym albo jakimkolwiek innym. Ważne, że w okresie przedświątecznym i że to właśnie w tym czasie można samodzielnie skomponować podarek - dekorację. W tym przypadku bardzo nastrojową.

Inspiracją do tego artykułu był sam prezent, którym na urodziny obdarowała mnie moja przyjaciółka. Kolejną inspiracją był post Pauliny Felińskiej - mojej koleżanki blogerki oraz post Agnieszki, również mojej koleżanki blogerki, oba dotyczące świąt. I tak oto chwyciłam za aparat fotograficzny i z każdej strony obfotografowałam mój prezent.

 


Jeśli więc w czasie przedświątecznym wybieracie się do kogoś na urodziny, imieniny, rocznicę, ślub, czy szczęśliwy rozwód, dajcie uwieść się własnej inspiracji. Mój prezent to tzw. własnoróbka. Wystarczy dobrać kilka gustownych elementów i gotowe. A co najważniejsze, prezent jest niepowtarzalny, tylko jeden, unikat. To właśnie najbardziej mnie w nim cieszy, został przygotowany specjalnie dla mnie. Będę się nim cieszyć przez następne dwa miesiące, a potem w przyszłym roku i w następnym ... :-) Co ważne, na taki podarek ucieszą się również nasi panowie, szczególnie, jeśli uświadomią sobie, że powstał specjalnie i tylko dla nich ;-)
A poniżej jeszcze kolka fotek.

 

 


Pozdrawiam serdecznie,

Portret kobiety - TOP 5

  • Noworoczne postanowienia inaczej

    Noworoczne postanowienia inaczej

    Dziś pierwszy dzień Nowego Roku 2017, początek nowej ery, zmian, świeżego wiatru w żaglach. To już...

  • Totalna załamka

    Totalna załamka

    Znacie to uczucie bezsilności, totalnego zrezygnowania? Kiedy ręce nam opadają, w dodatku ochnasty...

  • Moja pierwsza książka

    Moja pierwsza książka

    Każdy z nas czegoś pragnie, o czymś marzy, z czasem może do czegoś dąży. Ano właśnie! Pytanie...

  • Przerwa w czasie

    Przerwa w czasie

    Każda kobieta ma tyle planów, postanowień, zadań do wykonania, z optymizmem patrzy w przyszłość...

  • Jaka piękna para

    Jaka piękna para

    Zakochane? Napotkane przypadkiem? A może nowa moda? Nie ma to jak niespodzianki przygotowane nam przez...

Najnowsze artykuły

  • Niespodzianka z marketu

    Niespodzianka z marketu

    Każda mama cieszy się na prezenty - kosmetyki otrzymane od dzieci, ale ... często ich nie używa....

  • Uwaga na takie przypadki

    Uwaga na takie przypadki

    Robimy coś ostrym narzędziem, ostrożnie, tak, jak zawsze. Nagle CIACH! Zacięliśmy się. Trudno....

  • Lakier bez odprysków

    Lakier bez odprysków

    Dziewczyny, znacie to? Siedzimy, robimy sobie piękny manicure, lakierujemy paznokcie ulubionym kolorem,...

Polecamy


Previous
Next