poniedziałek, 19 wrzesień 2016 09:35

Moja pierwsza książka

Każdy z nas czegoś pragnie, o czymś marzy, z czasem może do czegoś dąży. Ano właśnie! Pytanie brzmi, czy tylko marzymy, czy też przystępujemy do dzieła i realizujemy nasze marzenia. Ja zrealizowałam - napisałam moją pierwszą książkę. Co wydarzy się dalej, zobaczymy, jednak bez względu na to, dopięłam swego :-)


Niełatwa to była droga, za to długa i ciekawa. Zaczęła się już w przedszkolu, kiedy to, nie umiejąc jeszcze pisać opowiadałam grupie wymyślone przez siebie historie. Słuchali wszyscy. W podstawówce pisałam świńskie wierszyki, a w ogólniaku opowieści dla nastolatków, które potem czytała cała klasa, nawet chłopacy. Szkoda, że gdzieś mi przepadły. Potem rzeczywistość zsuwała moje książkowe plany na dalszy plan. Szkoła, praca, miłość, dzieci, zdrowie. W końcu zdecydowałam. Jeśli nie usiądę, nie napiszę, będę później zła sama na siebie. A nie chcę jako dziewięćdziesięcioletnia staruszka siedzieć w prababcinym fotelu i żałować, że czegoś nie zrobiłam. Chociaż mogłam.

I jest! Moja pierwsza książka, poniżej jako manuskrypt. A TUTAJ FRAGMENT - POCZĄTEK.


Pisałam ją kilka lat, wspierana wzlotami i poskramiana upadkami. Przeżyłam wiele radosnych momentów i jeszcze więcej chwil załamania. Wszystkim, którzy mnie wtedy wspierali serdecznie dziękuję. Nigdy Wam tego nie zapomnę.
Teraz przyszedł czas na rozesłanie manuskryptu do wydawnictw i agencji literackich. Czekam. Bez wielkich nadziei, w końcu dużo więcej ludzi książki pisze, niż je czyta. Ale kto wie, jeśli nie spróbujemy, nigdy się nie dowiemy, czy choćby mieliśmy szansę. A sukcesu to już na pewno nie osiągniemy.

Moje pierwsze literackie marzenie spełniłam - napisałam książkę. Kolejnym marzeniem jest ją wydać. Na to, niestety nie mam większego wpływu, więc trzymajcie kciuki :-) A potem, powiem szczerze, bardzo chcę, by Wam się podobała, byście z radością ją czytali.

Kochani, uciekam do kolejnej historii. Wprawdzie obiecałam sobie, że po zakończeniu pierwszego dużego tekstu zrobię krótką przerwą, ale nie mogę. Bez pisania to jak bez miłości, szaro, nudno, beznamiętnie. Więc piszę dalej.

A o czym Wy marzycie?


Pozdrawiam serdecznie,

 

Dział: Troszkę o mnie
piątek, 05 czerwiec 2015 20:52

Mały prezent dla siebie

Często zaiwaniamy jak automaty. Praca, pełna lista zadań w domu, dzieci, szkoła, wychowanie, zakupy, znów pytanie co na obiad i brak odpowiedzi. Multilady. Czasami aż wyć się chce. A gdzie motywacja, odrobina przyjemności, takie małe coś? Tutaj :-)

Po przedpołudniu pełnym domowych wrażeń pojechałam na zakupy. Moja lista niezbędności była długa niczym tora. Dla mnie oczywiście nic, wszystko dla nas, dla dzieci, dla domu.
Nawet o nim nie myślałam, a mimo to wpadł mi w oczy. Lakier do paznokci w kolorze niezapominajek. Nie mogłam przejść obojętnie i teraz jest mój.

 

Takie małe coś, szczegół, drobiazg, a poprawił mi humor. Siedzę sobie i patrzę na niebieściutkie paznokcie.


A potem wspominam modę sprzed lat, gdy nosiliśmy kontrastowe kolory. Co powiecie?

 

Takie małe coś, drobny prezent dla siebie i świat troszkę zmienia się na lepsze. O to chodzi, nie zapominajmy.


Dobrej nocy, pozdrawiam cieplutko,

czwartek, 04 czerwiec 2015 13:41

Tenis w Boże Ciało

Życie ucieka, czasu nam nie przybędzie, jeśli już, to odwrotnie, więc jeśli o czymś marzymy, należy tego dokonać. Potem może być za późno. Osobiście zawsze chciałam nauczyć się grać w tenisa. Plan czekał i czekał, aż się zabrałam. Gram, niestety, jeszcze tak sobie, ale gram. A termin MultiLady chyba jednak do mnie pasuje.

Upał, jakby samo piekło na ziemię spadło, więc w ciągu dnia to ty sobie, człowieku, nie pograsz. Ale rano, zanim słońce stanie wysoko na niebie to i owszem. Wstałam wcześnie i wraz z koleżanką poszłam na trening. Dwie pasjonatki, które wiedzą, co to pasja. Po godzinie spokojnej gry odpuściłyśmy, uciekł nam cień. Ale radość była. I to jaka! Dałyśmy radę, w dodatku nasze odbijanie piłeczki wyglądało już na grę w tenisa. O, taka byłam zadowolona.


Do tego jeszcze trochę "wizualizacji", tak dla kontroli. Pozycja do forhand - u wprawdzie jeszcze do poprawy, ale już do zaakceptowania, TYLKO TE UDA


Mela, dzięki za takie właśnie zdjęcie, przyjrzałam się i dziś definitywnie zaliczę skalpel z Ewką. 

Motywacja na całego! Zarażam nią i Was.

A do tego pasją działania :-)

Miłego święta, pozdrawiam,

Dział: Sportowo żyć
wtorek, 12 maj 2015 13:16

MULTI Program odchudzania

Odchudzanie z sukcesem, bez efektu jo - jo to nie tylko dieta i gimnastyka. To pojęcie dużo szersze, dotyczące całego naszego życia. Zgrabna, wysportowana figura i śliczna, uśmiechnięta buzia to jeden z efektów wielu naszych działań. I właśnie od nich dziś zaczynamy.

Każdy, kto czyta ten artykuł chce zmienić u siebie coś na lepsze, lepiej się poczuć, schudnąć, a ja z tych samych powodów go piszę. Dla tych, którzy jeszcze nie czytali podpowiem, że zanim przejdziemy dalej, warto zajrzeć do artykułu Marudom dziękujemy. Wtedy zobaczymy, czy jesteśmy na właściwym miejscu i czego naprawdę należy się wystrzegać. 

Teraz przejdźmy do programu

Odchudzałam się wiele razy i przyznam, że prawie zawsze dopadał mnie efekt jo - jo. Jednak ostatnio, a było to już trzy lata temu, waga spadła i nie wzrastała. Dodam też, że nic szczególnego w kierunku odchudzania nie robiłam. Zaczęłam dopiero, gdy dotarło do mnie, o co w tym wszystkim chodzi. Przyznam, że przez ostatnią zimę nieco się zaniedbałam. Jakoś katastrofalnie to nie, jednak nie wyglądam już tak, jak przed rokiem, nie tylko zewnętrznie. I postanowiłam. Pora wrócić do normalnego stanu, do zmotywowanego życia, energii, radości, rozmiaru 36, w porywach małego 38. A skoro mam już moją multilady.pl - spełnione marzenie, zrobię to właśnie tutaj. Wszyscy możemy zmienić coś na lepsze. Wspólnie, z radością i łatwością :-)

 

Zadowolenie z samej siebie to również szczupła figura. Ale nie tylko. To wiele powiązanych ze sobą elementów. Często jeden, który zaniedbamy popsuje nam całość i nasz wysiłek pójdzie na marne. A ja wolę osiągnąć sukces, z wysiłkiem może być, jak najbardziej, ale sensownym.

Moja recepta na sukces składa się z następujących elementów:

  1. Zdrowie
  2. Własne nastawienie
  3. Prawidłowe odżywianie
  4. Przemiana materii
  5. Oczyszczanie organizmu
  6. Ruch i gimnastyka
  7. Pielęgnacja i zadbanie
  8. Redukcja stresu
  9. Wypoczynek
  10. Odpowiednie otoczenie
  11. Codzienne małe sukcesy
  12. Poczucie satysfakcji

To dwanaście dość ogólnych, ale jasnych punktów, dzięki którym wszystko się zmieniło. Z naciskiem dodam, że bez większego wysiłku i podkreślę, że jest to możliwe również u Was, przecież każdego dnia mamy do czynienia ze wszystkim, co wymieniłam. Jak myślicie, które z powyższych dwunastu punktów mają największe znaczenie w drodze do zadowolenia, również z własnej sylwetki? Na pewno zdrowie. A poza nim? Wiem, ale teraz nie powiem. Zobaczcie, co u Was najbardziej szwankuje, a ja siadam do następnego artykułu, a potem do kolejnego. Każdy będzie dotyczyć któregoś z elementów i w każdym napiszę Wam o swoich aktualnych działaniach, planach, sukcesach i wpadkach. Tak, o wpadkach też. Wszyscy jesteśmy ludźmi :-)

Pomyślcie, co u Was najbardziej szwankuje i czy macie pomysł, by temu zapobiec, zmienić. A ja opowiem Wam o moich małych osiągnięciach.

Wczoraj dałam radę trochę poćwiczyć. Nic wielkiego, od kilku miesięcy mało się ruszałam, więc "Skalpel" z Ewą Chodakowską nie wchodzi na razie w grę. Ale były kontrolowane podskoki, skłony, ćwiczenia na uda, przysiady i trochę rozciągania. Nawet nie kwadrans, a jednak, pierwsze koty za płoty. Gimnastyka dodała mi takiego kopa, że jedzenie samo się zredukowało. Mała kolacyjka, bo na więcej nie miałam ochoty. Fajnie. A do tego wszystkiego dochodzi jeden mały sukces. Skończyłam porządkowanie ogrodu, a walka ze ślimakami, o której też napisałam artykuł wygląda całkiem, całkiem. Mam z czego się cieszyć.

Dziś zakładam, że mój apetyt nie wzrośnie. W planach mam dłuższe ćwiczenie, jakieś pół godzinki, sporo robót domowych i zajęcia różne z naszymi Trojaczkami. Trzymajcie kciuki za mnie, a ja trzymam za Was.

A kolejny artykuł na temat dla nas niezwykle ważny jest TUTAJ. Zajrzyjcie koniecznie.

Pozdrawiam,

wtorek, 12 maj 2015 01:25

W ogóle nie ma mowy!!!

To krótka historia, która przyszła mi do głowy podczas przygotowywania mojego własnego programu odchudzania. Choć nieprawdziwa, opowiastka ta zawiera wiele faktów z codziennego życia. Ich ilość jest zatrważająca, a przyczynia się do tego - uwaga, niespodzianka - spora część ludzkości. 

 

W ogóle nie ma mowy!!!

     
     Elżunia była młodą kobietą, osiemnastolatką właśnie wkraczającą w dorosły świat.
- Całe życie przed tobą. - mawiała rodzina.
- Ach, ja przecież już tyle przeżyłam. - odpowiadała Elżunia i krzywiła usta.
- Masz przed sobą tyle możliwości. - zagadywali ją przyjaciele.
- Jakich tam znów możliwości, ja żadnych dla siebie nie widzę. - odpowiadała profesorskim tonem.
     Chcąc, czy też nie, Elżunia stanęła jednak przed życiowymi wyborami. W tym roku matura, a więc i pytanie, co dalej?
- Dziecko, może pójdziesz na studia? - pytała mama.
- Ależ mamo, tam trzeba się tyle uczyć. - padała odpowiedź.
- Oj córcia, przecież nie na wszystkich studiach jest tak ciężko. - tłumaczył ojciec.
- Tato, ale właśnie te nie są ciekawe.
- To może wybrałabyś któreś studium pomaturalne. Przedłużysz sobie młodość. - proponowała mama.
- W ogóle nie ma mowy!!! Studium to dobre dla mięczaków, którzy nie dostali się na studia. A młoda będę jeszcze długo.
- To co ty właściwie chcesz robić? - pytali rodzice.
- Najpierw muszę zdać maturę. - odpowiedziała Elżunia bezpłciowo.
- No dobrze, a co ze złożeniem papierów?
- Już poskładałam tu i tam, potem jeszcze tylko świadectwo maturalne. - Elżunia przerwała na chwilę, po czym dodała - Ale tak właściwie, po co mi te studia. Jestem taka wysoka, wszyscy znów będą się ze mnie śmiać.
- To może byś poszła do szkoły fotomodelek? - podsunęła mama.
- Już o tym myślałam, ale przecież jestem trochę za gruba. - Elżunia poklepała się po udach.
- A jaki problem, żeby schudnąć? - spytał tata. - Trochę inne odżywianie, więcej ruchu, może jogging ...
- ...albo gimnastyka z Chodakowską. - dodała mama.
- Niiieee, wykluczone. W ogóle nie ma mowy!!! Nie mogę się inaczej odżywiać, bo nie będę miała siły na naukę do matury. A na biegi i takie tam to ja przecież nie mam czasu.
- To ja pobiegam z tobą. - zaoferował ojciec juz nieco zdenerwowany.
- Tak, tak. - westchnęła Elżunia - Jak się będziesz tak wkurzał, tylko wpędzisz mnie w depresję.


     Panna wstała i wyszła. A rodzice zostali. Bezsilni wobec jej ciągłych odmów postanowili poczekać. Elżunia maturę wprawdzie zdała, ale temat studiów, czy nawet studiom pomaturalnego światła dziennego nie ujrzał. Z pracą też różnie bywało.
- Szef jest jakiś dziwny.
- To praca na dwie zmiany.
- W zeszłym tygodniu musiałam przyjść również w sobotę.
- Koleżanki są wstrętne.
- W tej firmie śmierdzi.
- To za daleko, a ja nie mam czasu tyle jeździć, bo muszę się odchudzać.
- Nie mogę się odchudzać, bo muszę dojeżdżać do pracy.
- Chyba przestanę tam pracować, bo kto pomoże mamie.
- Mamo, dziś ci nie pomogę, bo muszę iść do pracy.
- Zwolniłam się z pracy. Pomóc ci nie pomogę, bo muszę poszukać następnej.
- Do kolejnych egzaminów na studia uczyć się nie mogę, bo nie mam czasu, szukam pracy.
- ...
- ...

Wiecie, jak długo jeszcze tak można? Niestety, długo. 

Wiecie, ilu ludzi to potrafi i, co gorsza, ćwiczy każdego dnia? Niestety, wielu.

Wiecie, jak to się z reguły kończy? Niestety, źle.

     Elżunia narzekała, jęczała, stękała, negowała, nie mogła ani tego, ani tamtego. Któregoś dnia, po paru już latach, stanął przed nią ojciec.
- Dziecko, wiesz co, ja już nie mam siły. Spakuj ty się i po prostu wyprowadź. Nie od razu, pewnie, w końcu teraz będziesz bardzo zajęta szukaniem lokum. Wiem, wiem. - jęknął, po czym dodał rzeczowo - Masz na to dwa tygodnie.
     Elżunia stała zaszokowana. Coś do niej dotarło. Ruszyła się wewnętrznie i zabrała za siebie. Dieta, gimnastyka i poradnik dla przyszłego studenta natychmiast zagościły w jej życiu. Zagościły, ale na krótko. Porad czytać nie mogła, bo się odchudzała. Odchudzać się nie mogła, bo chodziła do pracy. Na pracę miała mało czasu, bo ojciec nie odpuszczał i musiała poszukać mieszkania ...

Jak myślicie, jak dalej mogą potoczyć się losy takiej osoby?

Pozdrawiam,

wtorek, 12 maj 2015 07:53

Marudom dziękujemy

Właśnie tak rozpoczyna się na multilady.pl proces pozytywnych zmian w naszym życiu. Paradoks? Bzdura? Nic podobnego. Taki początek ma swoje uzasadnienie zaczerpnięte z rzeczywistości, z moich własnych doświadczeń i obserwacji. Zaskakujących, stąd i taki początek.

Postanowiłam. Po zimie to i owo muszę zmienić (m.in. wziąć się za odchudzanie) i bardzo chętnie dokonam tego w grupie, ze wszystkimi, którzy zechcą się przyłączyć. A że na wiele zmian mam sprawdzone sposoby, które również u Was mogą zadziałać, myślę, że wspólnie osiągniemy nasze cele. Ja mój pierwszy już osiągnęłam i przygotowałam własny program odchudzania. Ten artykuł to wstęp do jego realizacji, która rusza już jutro :-)

A komu dziękujemy?
Lubię kontakty z ludźmi, również w Internecie, należę więc do różnych grup, stowarzyszeń, forów etc. Temat naszego samopoczucia, własnej wartości, urody i odchudzania to dość popularne sprawy. Wiele osób pragnie zmienić tu coś na lepsze. Pragnie i na tym koniec. I niech ręka boska broni śmiałka, który odważy się coś doradzić, zaproponować.

Ależ w ogóle nie ma mowy!!!

Zawsze coś stoi na przeszkodzie. Zawsze owa delikwentka / ów delikwent wie wszystko lepiej, w dodatku jest pesymistom, bo w jego przypadku nic nie działa i malkontentem, bo tylko siedzi i narzeka.

A w choinkę jasną z taką robotą. Nie chcesz, to powiedz i nie zawracaj gitary. My marudom dziękujemy. Z uśmiechem, ale dziękujemy :-)

 

Jeśli chcemy zmian na lepsze, chcemy schudnąć, wypięknieć, pewniej i szczęśliwiej się poczuć, szukajmy możliwości i rozwiązań, a nie przeszkód i problemów. Niech nie zabraknie nam czasami odwagi, by spróbować czegoś nowego, nieznanego, nawet, jeśli w pierwszej chwili wygląda to na kompletny debilizm. Ostatecznie, dlaczego nie spróbować. Działa u innych, może zadziała i u mnie. A jeśli nie, poszukamy tego, co zadziała. Lżej się potem idzie przez życie. Sami zobaczcie :-)


A odchudzanie może być fantastyczne!!!

I z takim oto optymistycznym humorze zapraszam Was do mnie już jutro. Zaczynamy TUTAJ :-)

Za to dziś mam dla Was mały dodatek, historię "W ogóle nie ma mowy!!!" Usiadłam i napisałam w niecałe pół godziny :-)


Serdecznie Was pozdrawiam,

środa, 29 kwiecień 2015 09:52

Cicho, bo się wyda ...

... czyli wpadki MultiLady. A trochę ich już zaliczyłam. Z jednej strony faktycznie poruta, z drugiej jesteśmy tylko ludźmi, a błędy zdarzają się każdemu, nawet, jeśli bardzo nie chce. Zdarzają się i mi, więc usiadłam do podsumowania. Nieźle się uśmiałam. Sami zobaczcie.

Portal MultiLady prowadzę sama, podobnie, jak kiedyś blog. Nie ma cenzury, nikt mi nie pomaga, nikt nie kontroluje tekstów. Oczywiście poza Wordem, a ten wszystkich wpadek nie wychwyci. I potem to i tamto trochę się wykrzywi.

 

I. Na oparzenia żel do usg

Artykuł ten cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że trafił do TOP 5 najczęściej czytanych artykułów. Przyznam, że właśnie dlatego go otworzyłam. Czytam sobie wstęp a tam:

Tłuszcz przysnął z patelni ...

Jasny piernik, jakie "przysnął", miało być "prysnął". A że w języku polskim jest takie słowo, autokorekta błędu nie wychwyciła. Ja wcześniej również nie. W sumie fajny ten tłuszcz, co przysypia na patelni. Też taki macie? Tak sobie myślę, czy powtórnie nie wprowadzić tego błędu. Od poprawienia artykuł ten już nie jest aż tak często klikany.


II. Odeszli

W roku 2014 pożegnaliśmy wiele znanych osób. Śmierć niektórych z nich mocno mnie poruszyła, czego efektem jest artykuł "Odeszli". Krótko po opublikowaniu coś mnie naszło. Kliknęłam i co czytam?

Wszystko chyba zależy od tego, ile dla nas znaczyli. Dlatego właśnie piszę tylko o ławach, które odegrały w moim życiu sporą rolę.

Ław to Ci faktycznie kilka było, ale żeby odegrały jakąś tam większą rolę? Word prawidłowo napisanego słowa oczywiście nie podkreślił, a mi zrobiło się najpierw głupio, a potem wesoło. Ciekawe, czy i te sławy by się uśmiały?

Robin Williams. Zdjęcie: theguardian.comRobin Williams. Zdjęcie: theguardian.com


III. Krzyki i szepty

Jestem dość energiczną kobietą, czasami zbyt spontaniczną, brakuje mi opanowania, postanowiłam więc przeanalizować temat i w marcu 2014 roku rozpoczęłam cykl "Krzyki i szepty". Bardzo fajna sprawa, sęk w tym, że jak do tej pory mój cykl zawiera tylko jeden artykuł. Ale jaja, fajny cykl. Tak czy siak, w planach już kolejne odcinki. Jeśli będą ukazywać się z podobną częstotliwością, zdążymy się zestarzeć ;-)

 

IV. Przechadzka po tęczowym moście

Jest to oparta na faktach historia, którą spisałam, gdyż jest tak niespotykana, że aż ciekawa. Moja przyjaciółka, po przeczytaniu całości przekazała mi informację o błędzie w tekście, na który natknęła się podczas czytania. Chodziło o gramatykę i poprzestawiane słowa. Czytałam raz, potem drugi i nie znalazłam. Ślepa, czy co? A może poprawił się sam?


V. Ortograficzne przygody

Będąc pod wrażeniem błędów ortograficznych, również własnych, ale przede wszystkim wyczytanych w Internecie (czymaj się Stahu) napisałam artykuł ściśle powiązany z poprawną pisownią polską. Również w nim planowałam częściej poruszać ten temat. Sęk w tym, że nie poruszyłam.


VI. Pisaż na Facebooku

Na moim facebookowym profilu zamieściłam link związany z pisarstwem. I właśnie tak napisaałm, pisaż. Trudno, już poprawiłam.

Sześć wpadek na portalu MultiLady na razie wystarczy. Jak jeszcze jakieś znajdziecie, piszcie, będę poprawiać, a i pośmiać się można. A wstydzić? Tak, ale krótko i tylko troszkę. Ostatecznie nikt nie jest nieomylny.

Cudnego weekendu, pozdrawiam,

 

Dział: Troszkę o mnie
niedziela, 19 kwiecień 2015 14:36

Kolorowo również w cieniu

Słońce wychodzi, ciepło się robi, wiosna idzie, a my pragniemy kolorów. Nawet, jeśli zima nie była biała, to jakaś taka szara i zimna, więc barwy nam się należą. W jasnych, nasłonecznionych miejscach to nic trudnego, ale w cieniu? MultiLady, więc sprawdziłam. Można i tutaj, w dodatku już teraz. 

Dla zimowej baletnicy to nie problem, kwitnie już od lutego, w dodatku wszędzie. Tylko mnie zasadź, a ja na pewno zakwitnę. Tutaj jeszcze malutka, ledwo co wyszła z ziemi.


Krokusy, one również cienia się nie boją. Te, które zasadziłam w miejscach słonecznych już przekwitły, a te, które rosną w cieniu właśnie zachwycają swoją żółtą barwą.

 

Teraz kwiatki, które za cieniem nie przepadają, a jednak można zmobilizować je do kwitnienia również bez bezpośredniego towarzystwa słońca. Narcyzy, tulipany, hiacynty. Możemy zasadzić je w miejscach ocienionych, trzeba jednak:

1. Co roku dobrze je nawozić.

2. Liście obcinać dopiero gdy zwiędną.

3. Poczekać na kwiaty jakieś dwa - trzy lata, przedtem będą tylko liście. 

A wszystko to warto zrobić, sami zobaczcie, jakie piękne.

Narcyz za chwilę nam przekwitnie.

 

Hiacynty cudnie się rozwijają.


Cieniowe tulipany właśnie zaczęły, ...

 
... albo za chwilę zaczną. Warto dodać, że te w słońcu kwitną pełną parą.

 

A tutaj jeszcze niespodzianka, którą kwiecień przygotował dla mnie w nocy. Wychodzę rankiem do ogrodu, a na małej fontannie taki cud. 


Zamarznięta woda - tylko powierzchnia - wygląda jak folia. Wszyscy podziwialiśmy. Dobrze, że pojemnik na wodę stoi w cieniu, inaczej z niespodzianki byłyby nici.


A jak u Was ogrodowe cienie?

Pozdrawiam, choć z cienia, to słonecznie :-)

 

Dział: Uroki ogrodu
środa, 18 luty 2015 11:06

Od piłki do miłości

Panowie z reguły kochają piłkę nożną, a panie z reguły od niej stronią. Dwudziestu dwóch chłopa po boisku i tyle. Potem on siedzi przed telewizorem i z emocji wrzeszczy, a ona sprząta chatę i ze złości przeklina. Ale nie wszędzie. W niektórych domach piłka nożna jednoczy ludzi.

Drogie Panie, spróbujcie, bo warto. Poniżej kilka moich prywatnych spostrzeżeń.

Z piłką nożną zaprzyjaźniłam się kilka lat temu, w końcu MultiLady ;-) Już po kilku miesiącach mój Boss z zadowoleniem stwierdził, że faktycznie możemy razem oglądać mecze, bo jego żona dość aktywnie, przynajmniej jak na kobietę, poznaje piłkarskie realia. Później często zaskakiwałam go wiedzą na temat piłkarskiego świata, która z reguły przypadkowo wpada mi w ucho. Ooo, np. Miro Klose jest szczęśliwym tatą bliźników, ma dwóch chłopców :-)

Miro Klose z RodzinąMiro Klose z Rodziną


A już kompletny przełom nastąpił, gdy zagięłam kolegę mojego Bossa w temacie transferów piłkarskich. Który polski i niemiecki piłkarz przeszedł do jakiej drużyny. Nie żebym była w tym jakąś ekspertką, nigdy w życiu. Kolega sam nie jest, choć za takiego się uważa. Było mu tak głupio, że aż w Googlach szukał. A mój Boss promieniał z dumy, bo wiedział, że mam rację.

- Faktycznie, Sami Khedira (przy okazji, całkiem miły dla oka) gra w Real Madryt. - stwierdził z zakłopotaniem kolega.

- Widzisz? Moja żona jest niezła w te klocki. A twoja? - znokautował go mój Boss, cały uskrzydlony.

Już od lat mój Boss podaje mi terminarz meczy, które z nim oglądam. Siedzimy potem razem, śledzimy akcję, wymieniamy komentarze, żartujemy, wrzeszczymy, wściekamy się, by ostatecznie stwierdzić, że bez względu na wynik, nasze życie spokojnie toczy się dalej. Choć przyznam, że odkąd interesuję się piłkarskim światem, toczy się lepiej, bo wielu kobietom piłka przeszkadza. A mi wręcz przeciwnie, co mojego Bossa bardzo motywuje. I kto powie, że "noga" nie ma wpływu na miłość?

A wszystko zaczęło się od jednego meczu. Przed pięcioma laty finał Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej należał do Holandii i Hiszpanii. Nasz dom pękał w szwach i wszyscy solidarnie wspierali Holandię. Ta, niestety przegrała, 


mimo to piłkarska atmosfera wśród zebranych normalnie eksplodowała. I wtedy zrobiło u mnie "klik". Od prawie pięciu lat oglądamy razem mecze, mój Boss i ja plus od czasu do czasu grupa przyjaciół. Nie oglądam wszystkiego. Chętnie śledzę wszystkie mecze Mistrzostw Europy oraz Mistrzostw Świata oglądając te, które odbywają się o ludzkich porach. Do tego dochodzi Liga Mistrzów, przede wszystkim mecze z udziałem drużyn niemieckich. Polskich, niestety, od dawna w LM nie oglądaliśmy. Szkoda. 

Mam swoich ulubionych piłkarzy, do których należy np. Thomas Müller z FC Bayern Monachium. Tak sympatycznego, bezpośredniego, szczerego do bólu gościa rzadko się spotyka. Dodam też, że niektórych jego zagrań nie powstydziłby się niejeden komik.

Thomas Müller - FC Bayern MonachiumThomas Müller - FC Bayern Monachium


Podczas zeszłorocznych Mistrzostw Świata w Brazylii z radością pisałam artykuły. Problemem oczywiście były zdjęcia, więc siedziałam z aparatem przed telewizorem i pstrykałam. Fajne doświadczenie ;-) Z jednego meczu zrobisz jakieś 5000 zdjęć, z czego do użytku nadaje się max 20. Selekcja to upierdliwe zadanie, mimo to cztery mecze obfotografowałam. Najlepsze fotki wrzuciłam do galerii, z której po dziś dzień wspólnie się śmiejemy, mój Boss i ja. Może pośmiejecie się i Wy.

A skoro już tak szczerze piszę o piłce nożnej, przyznam, że jednego nie lubię. A jest to cyniczne nastawienie niektórych facetów do kobiet lubiących piłkę nożną. Sama spotkałam kilka takich egzemplarzy. Jak dzieci, normalnie jak dzieci. Zamiast się cieszyć, że o piłkę nie ma awantur, za to jest zainteresowanie, ślą te dwuznaczne uśmieszki, bo co baba może wiedzieć. A juz najniższa półka to ci, którzy sami kiedyś kilka razy kopnęli piłkę. Oni na pewno zamkną nam drogę do piłkarskiej radości. Drogie Panie, mam nadzieję, że takich panów na swej drodze nie spotkacie. 

Uwaga, uwaga, pora na galerię. Wszystkie zdjęcia, które w niej zobaczycie, plus te powyżej są zrobione z telewizji.

 

A teraz jeszcze miła wiadomość. Już w przyszłym roku Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, tym razem we Francji. Kto dołączy do kibicowania?

Pozdrawiam serdecznie,

niedziela, 18 styczeń 2015 14:04

Calineczkowa niespodzianka

Wszyscy lubimy wygrywać. To właśnie dlatego gramy w totka, bierzemy udział w konkursach, loteriach etc. Potem nadchodzi oczekiwanie, nadzieja i ... ogłoszenie wyników. Ja ostatnio wygrałam. U Calineczki, dziewczynki, która zawsze będzie malutka, a już teraz widać, że ma wielkie serduszko.

Jeszcze w starym roku u Calineczki, mojej internetowej koleżaneczki odbywał się konkurs dla dzieci. Każdego, kto chciałby poznać dziewczynkę, która zawsze będzie malutka zapraszam TUTAJ. Właśnie dlatego wspomniany konkurs dotyczył wszystkiego co małe. Poza tym masz, udziałowcu, wszelką dowolność. Jako mama potrójnego szczęścia, które jakiś czas temu też było malutkie, wysłałam i nasze zgłoszenie. Można było zasugerować, o jakiej nagrodzie marzymy w przypadku, gdy los się do nas uśmiechnie. Ja poprosiłam o niespodziankę od Calineczki.

Przyszła wczoraj. Trzy piękne, kreatywne zestawy twórcze.


Zobaczcie, co można z nich wyczarować. Prawdziwe multi pomysły dla MultiLady :-)


Nasze Trojaczki uradowane są po pachy, ja też. Angi, kochana Mamo Calineczki, baaardzo dziękujemy, to piękna niespodzianka :-)
A wszystkim rodzicom polecam. Dziecko musi się troszkę wysilić, popatrzeć, przytrzymać. I o to chodzi. W życiu tez nic nie przychodzi łatwo. Za to jaka potem wybucha radość, gdy osiągniemy to, za co się zabraliśmy. Po prostu poezja, zwłaszcza dziś, przy niedzieli. Majstrujemy, dłubiemy, dopasowujemy, a jak skończymy, na pewno Wam pokażemy :-)

Udanego popołudnia i wieczoru, pozdrawiam serdecznie,

Dział: Czas na zabawę

Styl życia - TOP 5

  • A bombki wciąż wiszą

    A bombki wciąż wiszą

    Są zwyczaje i tradycje znane na całym świecie, są regionalne, popularne tylko na danym obszarze,...

  • Prezent na ... urodziny

    Prezent na ... urodziny

    Święta Bożego Narodzenia już niedługo, ale to wcale nie o nich, tylko o prezencie urodzinowym, imieninowym...

  • Pomysł na prezent

    Pomysł na prezent

    Święta Bożego Narodzenia coraz bliżej i znów pojawia się jeden malutki problem. Jakie prezenty...

  • Ognisko wielkanocne

    Ognisko wielkanocne

    Wiele krajów w Święta Zmartwychwstania Pańskiego celebruje różnorodne obrzędy. Jedną ze starych,...

  • Wakacyjne deja vu

    Wakacyjne deja vu

    Na wielu obszarach naszego życia stykamy się z różnymi tradycjami, obrzędami, wróżbami. Czy w nie wierzymy,...

Najnowsze artykuły

  • Niespodzianka z marketu

    Niespodzianka z marketu

    Każda mama cieszy się na prezenty - kosmetyki otrzymane od dzieci, ale ... często ich nie używa....

  • Uwaga na takie przypadki

    Uwaga na takie przypadki

    Robimy coś ostrym narzędziem, ostrożnie, tak, jak zawsze. Nagle CIACH! Zacięliśmy się. Trudno....

  • Lakier bez odprysków

    Lakier bez odprysków

    Dziewczyny, znacie to? Siedzimy, robimy sobie piękny manicure, lakierujemy paznokcie ulubionym kolorem,...

Polecamy


Previous
Next